Wyświetlono posty wyszukane dla zapytania: dzieci zadają pytania
Wiadomość
  GDZIE JEST BOB????
GDZIE JEST BOB????
Podczas propagandowego turnee Georga Dablju Busha, prezydent zdecydowal sie
odwiedzic jedna z wielku amerykanskich szkol, zeby wyjasnic dzieciom jak
dziala polityka.
Po wygloszeniu swojej przemowy poprosil dzieci o zadawanie pytan.
Jako pierwszy zglosil sie maly Bob.
Panie prezydencie:
1. Dlaczego pomimo mniejszyj ilosci glosow wygral pan wybory?
2. Dlaczego chce pan zebysmy atakowali Irak bez powodow?
3. Nie uwaza pan, ze zrzucenia bomby na hiroszime bylo najwiekszym aktem
terrorystycznym w historii ludzkosci?

W tym momencie dzwoni dzwonek oglaszajacy przerwe....
Po przerwie dzieci znow zadaja pytania, tym razem maly Joe.

Panie prezydencie:
1. Dlaczego pomimo mniejszyj ilosci glosow wygral pan wybory?
2. Dlaczego chce pan zebysmy atakowali Irak bez powodow?
3. Nie uwaza pan, ze zrzucenia bomby na hiroszime bylo najwiekszym aktem
terrorystycznym w historii ludzkosci?
4. Dlaczego dzwonek na przerwe byl dzis o 30 minut wczesniej niz zwykle?
5. Gdzie jest Bob???

camel
 
  zamach w jerozolimie
Gość portalu: dana33 napisał(a):

> znow autobus, znow zabici i ranni.....

A tak niedawno szczekalas ze wy sie niczego nie boicie .Tak sa zabici i ranni
beda zabici i ranni dopoki taka zgraja bandziorow jak ty ,tobie podobni i
ten wasz bog SSharon nie zrozumieja ze nie ma mocnych .Hitler myslal tak samo.
W jednym z postow piszesz ze zadaja ci pytania ile dzieci zabilas ?;
Ja zadaje ci to samo pytanie.
Jezeli w tym zamachu zgineli tacy jak ty to zamach byl sluszny ,jezeli
zginelo jakies dziecko to tacy jak ty go zabili.
Teraz w zamian oczywiscie zbombardujecie jakies miasto lub targowisko
(Juz hiterek wojo rzucil propozycje)
pozabijacie niewinnych ludzi i to oczywiscie wg.ciebie nie bedzie terror .
Jeden z waszych bohaterow wyleci wysoko z bomkami tak zeby zaden wiesniak go
tyczka nie zachaczyl i pierdyknie w srodek miasta. Bohater wroci po laurki
wine spieprzy sie na Arafata ktory siedzi w czterech scianach i srawa
zalatwiona.
  Uniwersalne Prawo
Uniwersalne Prawo
Wciaz zadaja ludzie pytania jak np. Czy USA ma prawo bombardowac ludnosc
cywilna w Iraku, Czy Izrael ma prawo miec 200 bomb atomowych, czy ksieza maja
prawo gwalcic dzieci, czy pijany kierowca mial prawo przejechac staruszke
itd itp.
Ludzie, , zejdzie na ziemie a nie fantazjujcie w oblokach.
Uniwersalne prawa , ktore sa prawami sa nie do naruszenia a wszystko inne co
jest mozliwe do wykonania jest sprawa umowna, taktyki gry
przeciwnika,picowania sie na wzajem itd. Przyklad prawa konsekwentnego jest
np. Nie masz prawa , jak mieszkasz na 10 pietrze wyjsc sobie na spacer przez
okno , prosto w powietrze i przed siebie, nie mowiac o tych co pazurkami
trzymaja sie gezymsow i fasady. Natura dala to prawo i ilebys nie gledzil to
spadniesz jak kamien. Slabi genetycznie, biedni i slabui fizycznie zawsze
licza na ochrone przez jakies moralne prwao. Takiego prawa nie bylo nigdy i
nie bedzie. Prawa skrupolow czy litosci. Nazekasz na to ze Izrael ma 200 bomb
atomowych, postaraj sie 400 wodorowych i zniszcz Izrael. Masz do tego prawo.
Daje go Tobie teraz. Nie potrafisz. To stul pysk i badz sluga bo dadza tobie
po ryju. Przejechana staruszka przez pijanego kierowce nie ma prawa dostac
zycia spowrotem.Powinna chodzic z karabinem maszynowym i w momencie zbilzania
sie pijanego kierowcy odpalic serie prosto w leb, zarzucic karabin na plecy i
pujsc dalej. Miala do tego prawo ale byla glupia i natura ja zjadla.
  Trwają pogrzeby w Biesłanie, szturm rozpoczęli ...
Rosjanie nie zabili wszystkich-jeden zeznaje
Zakładnicy rozpoznali go. Strzelal, rozstrzeliwał, znęcał się nad nimi.
Chłopak ma 24 lata. Jest Czeczenem. Jego starszy brat poległ w tej akcji.
Wladze rosyjskie łżą jak psy ale rosyjskie media już nie.
Czytaj gazeta.ru, Izwiestia a nawet Prawdę.
Wszystkie do...ą władzy a Putinowi w szczególności, a także zadają trudne
pytania.
Grupa deputowanych do Dumy i mieszkańcy Osetii wystąpili z wnioskiem o
powołanie niezależnje komisji, która ma wyjaśnić kto stoi za rzezią dzieci i
kto zaczął pierwszy strzelać co jest wielce istotne w całej tej strasznje
sprawie.
 
  a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka??
a po co w ogóle adoptujesz tego dzieciaka??
Witam,
Jestem mamą sześciomiesięcznego Stasia. Zdecydowaliśmy z mężem, że chcemy
adoptować (ze wskazaniem) niemowlę (jeszcze nie wiadomo, jakiej płci).
Decyzja jest bardzo świeża, ale jesteśmy jej pewni i już nie możemy się
doczekać.

Problem polega na reakcji otoczenia, zwłaszcza rodziny. Wszyscy zadają
pytania w stylu:
"A po chol... Wam obce dziecko, skoro możecie mieć swoje??"
Nie potrafią zrozumieć odpowiedzi, że naszej miłości starczy dla wielu dzieci
(rodzonych, adoptowanych, co za różnica). I zaraz pojawiają się dalsze
komentarze, że jeśli ktoś ma już RODZONE dziecko, to nie będzie kochać
adoptowanego równie mocno.

Jestem przerażona podejściem otoczenia. A u nas dochodzi jeszcze kwestia
rasizmu, ponieważ maleństwo będzie miało inny kolor skóry (jeszcze nie
powiedzieliśmy o tym rodzinie - a nie ukrywam, że wielu z nich to okropni
rasiści!!)

Co robić? Jak reagować??
Czy Wy też uważacie, że adopcja to tylko sposób na niepłodność? Czy to takie
dziwne, że nie czuję problemu (przynajmniej na tym etapie) w kochaniu tych
dzieci w taki sam sposób??
W jakim społeczeństwie my żyjemy??!!??

Pozdrawiam,
workin.mama
  czym się różni ta noc od innych nocy?
czym się różni ta noc od innych nocy?
ma nisztanaha ha layla haze?

Dzisiaj święto Pesach jest, i wszyscy Żydzi na całym świecie celebrują seder.
I wielka duchowość panuje. Dzieci żydowskie zadają pytania dorosłym i
uzyskują odpowiedź od głowy Rodziny. Czytają Hagadę o wyjściu z Egiptu.

Mam nadzieję, że duchowość wróci również do polskich rodzin w Wielkanoc,
zamiast opijania jajek święconych jak to ostatnimi latami dość nagminne
właśnie jest.

Shalom

Perła
  Żydzi instynktownie rozpoznawają się w tłumie
czarek1 napisał:

> Pytanie bardzo istotne. Jesli dojdzie do wladzy Liga Prawdziwych Rodakow, to

to właśnie takie kregi zadają takie pytania jak wyżej.
ale żeby nie widzieć TYLKO jednej strony lustra, to....
Żyd też woli wiedzieć, czy jakiś Goj mu nie zagraża
skutki historii?
zapisane w genach?

> z Natomiast ja zapytuje:
> po co mi taka informacja - kto jest kim - do szczescia potrzebna? Mnie
> interesuje, kto jest JAKI. Czy to gamon, totalny debil, inteligentny
czlowiek,
> kanalia,czy przyzwoity. A dopiero potem moge (choc nie musze) wiedziec,ze to
> Zyd, czy np. z pochodzenia Ekwadorczyk.

czy inteligencja lub debilizm też nie jest zapisany w genach?
bez względu na....historię zdarzeń?

gdy byłam w Jerozolimie widziałam grupkę dzieci żydowskich z zespołem dauna
gdy byłam przejazdem w pewnym mieście w Polsce widziałam i słyszałam debila,
który nawet we Francuzie dopatrzył się Żyda (z charakteru)

a ubrany był jak....Młody Wszechpolak (ten debilny facet, nie ten Francuz)

i tyle o rozpoznawaniu w/g OBOWIĄZUJĄCYCH kryteriów doboru do rządów już od
najniższego szczebla

danka
  Ok kiedy wasze bliźniaki zaczęły mówić:)?
Pierwsze słowa zaczęły wymawiać znacznie wcześniej, chyba tak ok. roczku.
Pisząc, że moje brzdące potrafią mówić, miałam na myśli, fakt, że za pomocą
słów, a dokładnie prostych zdań są w stanie mi przekazać co chcą zjeść na
śniadanie, w co się chcą pobawić, co dzisiaj robiły, czy dlaczego płaczą.
Wcześniej mówiły pojedyńcze słowa i dołączały do tego gesty (np. wskazywały
palusziem) i w ten sposób się porozumiewaliśmy, teraz wystarczą słowa. I
zapewniam Cię nadiusza, że to wcale nie jest późno.
A pytania typu "Co to jest? Dlaczego to jedzie?" też wiążą się z wejściem w
kolejny etap rozwoju i zadają je troche starsze dzieci.
  Takie moje przemyslenie
Takie moje przemyslenie
Kochane Przyszle Mamy,
Chcialabym na cos wam zwrocic uwage. Mam nadzieje ze sie nie obrazicie, bo to
i tak nie wszystkie was dotyczy. Chodzi mi o to, ze czesto przychodze tutaj
na forum ciaza i porod, sama mam to juz dawno za soba. Czesto widze jak
dziewczyny stad sie przenosza na forum edziecko i niemowle. Z mojego
doswiadczenia, nawet osobistego, zauwazylam ze kobiety w ciazy czytaja
wszystko co mozna na temat ciazy i porodu a bardzo malo na temat dziecka!!!
Sama tak robilam, dopiero w 9 miesiacu sie nagle (!) zorientowalam ze nie
wiem nic na temat rozwoju i pielegnacji niemowlakow. Potem te mamy z tego
forum zadaja bardzo podstawowe pytania na temat ich nowo narodzonych
dzieci...co mi nie przeszkadza, ale chcialam tylko powtorzyc apel: czytajcie
tez o pielgnacji i rozwoju maluszkow, nie tylko o przebiegu porodu.
  Syn mnie pyta jak sie rodzi dzieci?
Ciekawa jestem czy jeżeli na przykład dziecko zaczełoby dopytywać się o tą
dziurkę w przedziale w pociągu rozmawiałabyś tak bez skrępowania na ten temat,
bo przecież to naturalne... A wiem z doświadczenia, że dzieci zadają przeróżne
pytania i to w najmniej oczekiwanych sytuacjach. Ja jednak wolę swoją wersję...
jest jakaś taka ładniejsza... ale to moje zdanie. Może również zmienisz swoje
jak pojawią się kolejne pytania z twoją wersją związane. Powodzenia.
  Gdy budził się nowy dzień
O miłości do zwierząt i dzieci..
Ad kocha koty -tam, gdzie mieszkam, pewna starsza pani kocha koty - z jej ust
płyną poematy na temat tych boskich stworzeń. Wynosi im jedzenie, które stawia
obok piaskownicy, by koty miały bliżej do WC...Czy człowieczeństwo tej pani
dopiero teraz się objawiło?
Ad kocha dzieci - autor "Kubusia Puchatka" genialnie wypowiadał się o
dzieciach. Swego syna traktował jak przedmiot.
Ad kocha dzieci i zwierzęta- na temat zwierząt i dzieci chętnie wypowiadali
się np. oprawcy z obozów koncentracyjnych. Sądzę, że klacz Nietschego nie z tej
bajki pochodzi...Czy Nietzsche " sprzed klaczy" to gorszy Nietzsche ( ten,
który nie czuł)?
Ad świat literacki a świat realny- każdy w życiu postępuje niekoniecznie dobrze
(punkt widzenia, punkt patrzenia, punkt siedzenia). Pisarze ( twórcy) nie
pouczają, jeśli tak, nie są pisarzami ( twórcami). Zadają pytania. Nigdy
odpowiedzi. W związku z tym konkret ich życia nie musi przekładać się na
konkret twórczy. Pytac moze każdy- zwłaszcza największy grzesznik. Ale, co to
znaczy "grzesznik"...
  gdzie nauki przedślubne?
no prosze forum w końcu się ożywiło:-)Cieszę się:-)
A tak wracając do tych nauk to tylko nieliczni przyszli małżonkowie chodzą tam
z przyjemnością.Większości jest po to żeby mieć to po prostu z głowy.
Nie ma się co dziwić-prowadzący traktują ich jak dzieci i często zadają
niedyskretne pytania.Podkreślam (nie chcąc nikogo urazić)że niewiem jak jest na
naszym terenie.Może ktoś był na takich naukach i podzieli się wiedzą jak to
wygląda?
  Stopnie, a późniejsze życie
W warunkach polskich prymusi nie sprawdzaja sie w zyciu.
Po prostu szkola nie przygotowuje ich do zycia."Pomagaja" im w tym rodzice.
Ucza ich w wiekszosci teoretycy, byli prymusi, ktorzy zaszczepiaja im wlasne
podejscie do zycia, ktore gwarantuje miernote.
Samym prymusom z reguly brak jest odwagi jaka cachuje ludzi sukcesu.

Na zachodzie prymusi koncza dobre uczelnie, czesto juz w trakcie studiow sa
werbowani do pracy przez firmy o swiatowej klasie.
Statystycznie rzecz biorac zarabiaja oni znacznie wiecej od osob
legitymujacych sie gorszymi wynikami w nauce.
Dobre wyksztalcenie dzieci jest tam najlepsza inwestycja dla rodzicow.

Co powinni zrobic prymusi aby nie skonczyc tak jak ich poprzednicy to juz inny
temat.
Jesli nawet nie zadaja sobie takiego pytania to porazke i rozczarowanie maja
gwarantowane. Z reguly nawet rodzice nie wiedza jak pomoc dzieciom.
Czesto kloca sie oni z nauczycielem o przecinek zamiast wrecz zabronic dziecku
spedzac nad idiotycznym przedmiotem wiecej niz 10 min.
Tego rodzaju decyzje trzeba umiec podejmowac.

Sredniacy olewali wiele przedmiotow wykazujac sie tutaj zyciowa inteligencja.
Prymusi zyli w wirtualnym, szkolnym swiecie, ktory im b.odpowiadal i byli
b.rozczarowani gdy znalezli sie w realnym swiecie.
  Jakie maciei sposoby na dyscypline w klasach1-3?
Jakie maciei sposoby na dyscypline w klasach1-3?
Zaczełam prace w podstawowce. Dzieci w klasie 1 są w miare. Ale w
klasie 2-3 to juz mam problem. Co chwile zadaja pytania, szepcza,
ktos stuka noga w krzeselko, ktoś nie pisze co jest na tablicy..

Kompletnie nie wiem jak sie za te dzieciaki zabrac. Jakie zasady
wprowadzic na zajeciach zeby byla cisza, zebym nie musiala ich
przekrzykiwać co chwila ( co prawda nie jest zle, ale jak jedna
osoba zacznie szeptac to zaraz robi sie balagan w calej klasie).

Prosze o sugestie.
  Upierdliwi sąsiedzi:)
A ja mam sąsiadów rodzinnych :) W moim wieku, koło 30 lat, dwójka dzieci,
trzecie w drodze, wykształceni. I UWIELBIAJĄ swoje dzieci - do tego stopnia, że
pozwalają im dosłownie na wszystko. Poranne wyjście dzieciorów do przedszkola
jest dla mnie sygnałem do niechcianej pobudki - przekonane o swojej
wyjątkowości pociechy drą pardon mordy na całą klatkę, śpiewają, wrzescząc
zadają analityczne pytania w stylu "a bedzie buuudyń?" itd. A zachwycona
mamusia razem z nimi wrzeszczy, śpiewa, i ogólnie dobre samopoczucie jej nie
opuszcza :/
  to teraz ja ...
Oczywiście, że kocha. Dzieci zawsze kochają swoich rodziców.
NIe daj sobie wmówić,że problemy syna są z twojej winy. Twój mąż nawet nie
dopuszcza do siebie mysli ze to on jest za wszystko odpowiedzialny.
Dzieci czuja sie nie kochane przez niego ( napewno zadaja ci pytania dlaczego
tatusia nigdy nie ma w domu albo dlaczego on ci nie pomaga w pracach domowych
jak robia to ojcowie kolezanek i kolegow ). Ty rowniez czujesz sie niekochana.
Wszystkie swoje uczucia przelewasz na dzieci. Bo jestes nieszczesliwa , bo
chcesz im wynagrodzic niewystaczajace zainteresowanie ze strony "zapracowanego"
tatusia.
Dzieci wynosza z domu wzorzec rodziny , ktora kiedys stworza same. Jaki wzorzec
maja twoje dzieci? Chcialabys zeby Twoja corka miala takie zycie jak ty ?
Podstawa kazdego zwiazku jest wzajemny szacunek i zaufanie.
Nie mozna chyba szanowac czlowieka pokroju twojego meza. A zaufania nigdy juz
nie odbudujesz. Zgadzam sie z poprzedniczka - juz zawsze bedziesz szukala
kolejnych dowodow zdrady, z tego nie da sie wyleczyc.
  PRO FUTURO w Poznaniu to jakaś farsa
PRO FUTURO w Poznaniu to jakaś farsa
Widzę że powstał wątek o złej poradni. Wobec tego ja też napiszę że poznańskie
stowarzyszenie PRO FUTURO to jakieś żarty. Nie wiem jak diagnozują dzieci, ale
jeśli chodzi o osoby z Zespołem Aspergera to pracujące tam psycholog i
psychiatra, nie mają pojęcia o tym zaburzeniu. Jednak podejmują się
diagnozowania ZA. Ponieważ nie mają wiedzy odnośnie ZA, zadają pytania
dotyczące głębokiego autyzmu i na podstawie oczywistych odpowiedzi negatywnych
(jakie mają być skoro ktoś ma ZA,a nie autyzm), ferują wyroki że nie ma Pan(i)
ZA i 200 zł się należy. Na zarzuty że nie widzą różnicy między ZA a autyzmem,
(zwłaszcza psychiatra), staje się butna i nerwowa oraz zaczyna pyskować.
Badanie w kierunku ZA trwa 2 godziny, podczas gdy powinno być rozłożone na
parę dni (!!!!)
  Czy kobieta musi być matką?
Przeczytałam tu wszystkie posty i naprawdę jestem wzruszona tymi wypowiedziami,
takie tolerancyjne, wyważone, rozsądne... Tylko ciekawi mnie gdzie są ci
wszyscy ludzie, których spotykam na co dzień, w pracy, na klatce schodowej, na
imieninach u cioci, ludzie którzy natarczywie zadają pytania w stylu: a ty
kiedy bedziesz dzieci rodzić? chyba już czas najwyższy?
Mam 31 l., jestem 4 lata po ślubie i na dzień dzisiejszy nie chcemy z mężem
mieć dziecka, kiedyś może...lecz nie teraz. Jednak na każdym kroku spotykam się
z komentarzami o zegarze biologicznym, instynkcie macierzyńskim, rzekomym
powołaniu kobiety do rodzenia dzieci itd.
Dlaczego ludzie są tacy ograniczeni i nie mogą zrozumieć, iż nie każdy chce
żyć dokładnie tak jak oni? na czym opierają swoje durne przeświadczenie, że
człowiek może być tylko wtedy szczęśliwy gdy ma męża czy żonę i koniecznie
gromadkę dzieci? Takie stereotypy zabijają tych o słabszej psychice! Przykładem
może być moja 29-letnia przyjaciółka, która wyszła za mąż za człowieka do
którego nic nie czuje, tylko dlatego, żeby być mężatką tak, jak wszystkie jej
kuzynki i koleżanki.
Ostatnio kolega w pracy zapytał mnie, a ty kiedy zostaniesz mamusią? na moje
jeszcze nie wiem, może wcale..., odpowiedział: To już zawsze będziesz taką
wybrakowaną kobietą? Czasami to strasznie boli...
  "Odważne" pytanie do Girlfriend
No tak: "doświadczaj kochanie wszystkiego wokół i niczego się nie bój" - wejdź
na przykład na kolana tej pani przy oknie, będziesz lepiej widział. Pani na
pewno się ucieszy...
Dzieci wychowywane w ten sposób są najbardziej męczące dla otoczenia, bo cały
czas zadają pytania, cały czas próbóją czegoś dosięgnąć i cały czas czegoś
chcą... Efekty imponujące, ale po drodze..
Ty oczywiście byłaś inna i jako czterolatek, nudząc się w przegrzanym wagonie,
gdzie niem ulubionego misia, dla zbicia czasu, nie przeszkadzając nikomu
czytałaś Czechowa
  obcy ludzie, wspólne dziecko
tsunami05 napisała:
>aż boję czy ja dam radę i kiedyś nie powiem małej - "Twój ojciec to palant"

Nie robiłabym tego na Twoim miejscu. Może się okazać, że padnie bowiem
niewygodne pytanie córki: "Mamo, a dlaczego Ty z takim palantem się związałaś?"
Dzieci zadaja takie pytania, szczególnie jak zaczynaja myśleć samodzielnie.

Pamiętam tsunami Twoje posty, jak byłas jeszcze w ciaży.
Ja namawiałam cię abyś nie paprała dziecku papierów ojcem, którego od poczatku
uznawałaś za palanta. Podjęłaś taką, a nie inną decyzję i teraz masz
pełnoprawnego ojca, który może tak jak Ty decyzodwać o jego losie. Teraz chcesz
mu te prawa ograniczyć. Sorry, ale co powiesz w sądzie?
Że jest nieodpowiedzialny, ma niższy statuss społeczny niż Ty i nie ma
porządnej pracy?
Przecież on zawsze taki był.
Może on i taki jest, ale Ty tez nie wiesz czego chcesz cały czas.
Za jakiś czas będziesz pisac posty, że on się dzieckiem nie interesuje i nie
widział jej rok.
Według mnie nie masz szans na odebranie, czy ograniczenie mu praw.
Skup lepiej swoja energię na tym, aby faceta zmobiliwzowac do dorosłości.
  Dziadków interesuje wyłącznie jak się dzieci uczą
Dziadków interesuje wyłącznie jak się dzieci uczą
Od jakiegoś czasu obserwuję zjawiso, że moi rodzice zadają pytania zarówno
moim dzeciom jak i mnie " jak tam w szkole...." Mam wrażenie, że jak dzieci
skończą szkołę, dziadkowie nie będą mieli o co pytać.... ?
A tak naprawdę,to co odpowiadać rodzicom, którzy pytają o moje dorosle
dziecko i zadając pytanie typu "jak tam w szkole" wjeżdżają mi na ambicję i
mówią, że to ja jestem matką i to ja powinam pilnować mojego 19-latka,
siedzieć nad nim i tłuc mu do głowy aby zdał maturę ( zaznaczę, że syn jest z
tych zdolnych - ale leniów). Ja wychodzę z założenia, że jest dorosł, i wie
co to matura, i zdaje sobie prawę, że spędzając ze swoją dziewczyną tyle
godzin na dobę, nie jest w stanie nauczyć się do matury....?
  Trudne pytania czyli kubeł zimnej wody
Trudne pytania czyli kubeł zimnej wody
Przy okazji tego że znów nakrzyczałam na syna (na pewno musiał popełnić coś
strasznego ;-)))))..... on pyta mnie taki rozgoryczony: no to po co mnie masz?
No powiedz, po co ty mnie masz?
No i musiałam ochłonąć i zastanowić się nad skleceniem odpowiedzi żeby nie
była gołosłowna (jak to mówi Pismo "nie rozdrażniajcie waszych dzieci aby nie
traciły ducha")

Pewnie już był taki wątek, ale czy Wasze dzieci też Wam zadają takie włos
jeżące pytania?
justyna
  Apel przedświateczny...
Apel przedświateczny...
Macie sąsiadów? pewnie tak i oni takze maja - Was. Znacie mniej więcej ich
status majatkowy? Wiedza sąsiedz na czym kto siedzi... nieraz sa biedniejsi
od was... maja małe dzieci ktore zadaja pytania... A Dlaczego p. Kowalski
zrobił zakupy za 500 zł a my tylko za 100zł? Jak dzieci starsze to pół biedy
mozna im wytłumaczyć zależności finasowe... Jednak często jet tak że p.
Malinowski chcąc dzieciom, rodzinie i sasiadom pokazać że także stać -
zaciaga absurdalne kredyty które potem prze rok spłaca - ze szkoda dla
rodziny. No ale zaszpanował i pokazał.
Mój apel brzmi: Ograniczmy swoje zakupy na święta... przecież i tak nie
jesteśmy w stanie zjeść i wypić dużo więcej niż na codzień. Często połowa
tych produktów idzie do śmietnika. Pomyślmy o naszych sąsiadach. Nie
proponujmy im pieniędzy - zróbmy ten gest i ograniczmy nasze rozpasanie na
święta... a dla biedniejszych sasiadów będzie to znaczna ulga - krok z waszej
strony do zawarcia przyjaźni - bo łatwiej sie rozmawia z człowiekiem o naszym
standardzie zycia niż z nadetym nowobogackim. Ja wiem że "smoking dobrze leży
dopiero w trzecim pokoleniu" - jednak czas mijaja i prawdy dziadów się
zmieniają. Nie demonstrujmy w głupi sposób naszego bogacta...
  Niech sie powybijają nawzajem
Dzoieki Deffie za madre slowa. Do programiu dla dzieci dzieci z jednej czesci
kraju dzwonia i same dodaja otuchy swoim kolegom siedzacym w bunkrach... Inne
zadaja pytania profesjonalistom na rozne tematy, a m.im. czy taka rakieta czasem
nie dotrze do ich miejsca zamieszkania i same mowia, co w razie takiej rakiety
czy ostrzezenia przed nia nalezy robic, inne pytaja sie o poraDE, CO MOZNA ROBIC
W SCHRONIE, aby sie nie nudzic i co zrobic, gdy np. mlodszego brata energia
rozpiera, a niemozna wyjsc na dwor... )) Caly sztab psychoplogow i
specjalistow pracuje nad tym, aby dzieci w calym kraju mogly sie czuc
bezpiecznie, mimo trudnej sytuacji...
  casting na nieKoniecznie Księcia z Bajki
jestem po ważnej naradze :PP

Krasnoludki z wszystkich miast
Urządziły w lesie zjazd.
Program zjazdu był taki:
Po pierwsze -
Gdzie zimują raki?
Po drugie -
Czy brody są dosyć długie?
Po trzecie -
Czy zima może być w lecie?
Po czwarte -
Co robić, żeby dzieci nie były uparte?
Po piąte -
Skąd wiadomo, że zawsze po czwartku jest piątek?
Po szóste -
Dlaczego niektóre orzechy są puste?

Pierwszy mówić miał najstarszy,
Ale tylko czoło zmarszczył;
Drugi mówić miał najmłodszy,
Więc powiedział coś, trzy-po-trzy;
Potem głuchy streścił szeptem
Wszystko to, co słyszał przedtem;
Ślepy mówił o kolorach,
Lecz przeoczył coś, nieborak;
Zaś niemowa opowiedział
O tym, czego sam nie wiedział.
Mańkut milcząc spojrzał wokół
I napisał tak protokół:
"Krasnoludki z wszystkich miast
Urządziły w lesie zjazd.
O czym tam się mówiło przez dwanaście godzin,
To pana, proszę pana, zupełnie, ale to zupełnie nie obchodzi!"

kobiety zadają pytania a mężczyżni odpowiadają!!!
bardzo proszę tego przestrzegać :))
  Endometrioza…dziecko…samodzielnoś ć...
Mysle, ze dziecko byloby szczesliwe... Wiem (i boje sie), ze dzieci zadaja
klopotliwe pytania. Mam chrzesniaka w wieku 4 lat i czasami musze jemu
odpowiedziec na serie pytan "dlaczego ciociu nie masz wujka?" "ciociu ale nie
bedziesz miala wujka?" Na te i wiele innych pytan odpowiadami i tlumacze...
Jednak tu chodzi nie o "wujka" tylko o ojca. Dlatego nie jest to łatwa decyzja,
jednak musze podjać decyzję. Jeśli nie zdecyduję się na ciążę, będę musiała
poddac sie nastepnej operacji i pożegnać się z myslą, że kiedykolwiek zostanę
mama.
  Sierpień 2004 nowy wątek.
Właśnie dzisiaj przeczytałam artykuł w "Polityce". Trochę nas potraktowali jak
ciemnogród, sądząc, że forum zastępuje nam lekarza i jest dla nas ostateczną
wyrocznią. A przecież my po prostu wzajemnie się wspieramy, mamy wspólne tematy
i wymieniamy się opiniami na tematy dotyczące dzieci (i nie tylko). To chyba
normalne.Naturalne zainteresowanie rodziców zdrowiem i rozwojem dziecka
odczytano jako nadopiekuńczość, a wymienianie się opiniami na forum jako
ignorancję. Nie jestesmy "zagubionymi rodzicami". Wiem jak działają szczepionki
i antybiotyki, co się robi w razie gorączki, kolki itp. To nie znaczy, że leczę
swoje dziecko sama, konsultując sie wyłącznie z rodzicami z forum. A swoją
drogą dobrych pediatrów nie jest wielu, sama trafiłam na niedouczonych,
(np.nie śledzących najnowszych wyników badań nad lekami).
Swoją drogą to zastanawiam się czy autor posiada potomstwo, bo o trosce
rodzicielskiej wypowiada sie raczej kpiąco.np:
"ufność - z jaką rodzice zadają pytania w internecie, zamiast skierować je do
lekarza - bywa zastanawiająca" albo "wystarczy wrzucona do sieci mimochodem
plotka, by wzbudzić nie lada trwoge."
Nie jesteśmy ciemnymi Matkami Polkami, które odkryły, że internet to nowy
sposób na plotkowanie i szerzenie zabobonu ("jak dziecko ma długie rzęsy to
może mieć alergię")
pozdro.
  Mój 87- letni sąsiad założył sobie internet
polecam internet moim starszym znajomym koleżankom i kolegom,ale trudno to
idzie,pomimo,ze mają komputery w domach/tzn.dostęp bo mają je dzieci lub
wnuki/,jakaś bariera psychiczna.Ja w komputer,skaner,drukarkę i cyfrówke
zostałam wyposażona na nową,emerycką drogę zycia przez rodzinę i koleżeństwo.To
jest to! Czytam w internecie gazety,załozyłam inteligo,kupuję na allegro,
spotkałam mnóstwo ciekawych ludzi,z niektórymi kontaktujemy się z męzem w
realu.Owszem,zdarza się,że,gdy zaświecę na gg to anonimowe numery zadają
pytania w rodzaju - co tu stara szukasz,kręci cie to? Nie przyjdzie tym durnym
numerom do głowy,że babcia może z wnuczkiem wymieniac poglądy na temat programu
graficznego.Po wizycie u nas w domu i przyjrzeniu sie na spokojnie jak działa
internet powoli zdobywam natepnych uztkowników.
Ale najwiekszą barierą jest niesmiertelne - a,bo ja już za stary,za stara...
  Wierność i Zdrada - dywagacje teoretyczne
MK w zyciu nie czytalam glupszej wypowiedzi. jak kobieta ma lepiej do cholery?
bo jest pewna ze to jej dziecko a facet takiej pewnosci miec nie moze?
KURDE!!!!!! skoro panowie tak bardzo chca wychowywac swoje dzieci to dlaczego
jest tyle samotnych matek? wwrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr denerwuja mnie takie samce
jak ty! ktorzy w sytuacjach podbramkowych, kiedy okazuje sie, ze dziewczyna
jest w ciazy, zadaja pytania: tak?? a z kim?
nic tylko pod murem rozstawic i powybijac!
wwwwrrrrrrrr

juz jestem spokojna :)
  Lubie dzieci, nie tylko swoje.
Lubię dzieci za niesłychaną ciekawość świata. Za to, że zadają pytania, które
większość dorosłych już nie interesują, nawet jak nie znają odpowiedzi. Czy
wszechświat może mieć początek i koniec? Dlaczego w słuchawce słyszę głos mamy,
która jest w pracy? Skąd w lodówce bierze się zimno? Co było jak mnie nie było?
Dzieci interesują się biologią (co to za drzewo, czemu zimą nie ma motylków?),
genetyką (dlaczego mój brat nie wygląda jak ja, a Adaś i Staś są tacy sami?),
fizyką (po co ta wtyczka i co to jest prąd?), astronomią (co to świeci na
niebie i czemu?), filozofią i etyką (co to znaczy, że ktoś jest dobry? skąd
bierze się dobro?) itd. Tacy odkrywcy i naukowcy . I daję słowo, że żadnego
pytania nie wymyśliłam

Lubię też dzieci za kompletną nieświadomość, że w intensywnym wyrażaniu radości
czy żalu może być nieodpowiedniego. Radość dziecka jest tak niemożebnie
intensywna i spontaniczna . Lubię za to kompletne odjechanie, idzie takie małe
ulicą, śpiewa na całe gardło, rozmawia samo ze sobą, pozdrawia przechodniów,
głaszcze kamień i generalnie żyje we własnym kosmicznie odjechanym świecie, w
którym nie ma miejsca na zastanowianie się, że czegoś tam nie powino się robić,
bo ktoś pomyśli o nas, że świr

I jeszcze lubię je za to, że jak takie małe przybiegnie, przytuli się i powie,
że lubi to wiem, że faktycznie lubi . A jak zapomnisz przynieść obiecanej
zabawki, to nie powie ci "żaden problem, nic się nie stało" jednocześnie
troskliwie kisząc w sobie żal i złość, tylko zaraz zaprezentuje Ci ogrom
rozpaczy, a Ty przynajmniej wiesz na czym stoisz ))
  Rozmowy o śmierci.
Zgadzam się, mogą utrudniać. Tym bardziej, gdy rany są jeszcze bardzo swieże.
Nie chciałabym lansować "jedynie słusznego sposobu rozmawiania o śmierci".
Wiem, że dużo zależy od tego jak sami w sobie poukładamy te sprawy. Wiem też,
że jedne dzieci reagują tak, inne inaczej. I, że od naszej (rodzicielskiej)
intuicji zależy bardzo dużo. Dzieci zadają najdziwniejsze pytania, bo one
inaczej zupełnie postrzegają życie i chwała im za tą szczerość i
bezkompromisowość. Niezręczność w wykonaniu trzylatka? Nie odebrałabym chyba
tego tak, tak jak nie odebrałam jako niezręczność pytania mojej córki "mamo, a
dziadek umrze" - gdy okazało się, że mój Tato jest ciężko chory.
Rozmów zbliżających Michała do Ciebie, Wam życzę
M.
  Dzieciobójczyni ( potencjalna ) za kierownicą
Witam,
Mnie nie dziwi, że z dziećmi można się "tak nieodpowiedzialnie
zachowywać". Można, bo dzieci gadają, małpują, zadają pytania, mędzą
itp. Koncentracja spada drastycznie. Dzieci to wogóle takie małe
wampiry emocjonalne. Zaduszą rodzica swoim ego, wycisną ostatnie
soki i podepczą skórkę;-D
Jak jadę z córką,to ona już wie,że zadawanie pytań szczegółowych i
upierdliwych nie ma sensu, bo odpowiadam na wszystko; acha, acha...
Ostatnio nawet przytakiwałam jej,jak o coś pytała i okazało się, że
teraz muszę jej kupić jakąś laleczkę;-D Za cholerę nie pamiętam,
żebym się zgadzała na jakieś laleczki;-P
Pzdr.
Inguszetia
  Wariat czy optymista?
To był optymista
i to taki który ma wrażliwość i naiwność dziecka!
To dzieci zadają czasem takie
naiwne,proste i genialne pytania
po których się człowiek zaczyna zastanawiać nad daną kwestią!
Po każdym takim pytaniu moich dzieci,zastanawiałam się nieraz sama
no właśnie,dlaczego jest tak a nie inaczej?
i czy gdyby było inaczej to byłoby lepiej?
Szkoda że ja nie spotykam na swojej drodze takich indywidualistów!
Chętnie bym sobie z nim podyskutowała co by było gdyby...
  Jolanta Kwaśniewska stanęła przed komisją
Wykluczyć Geirtycha, Wassermana i Maciarewicza
Wykluczyć Geirtycha, Wassermana i Maciarewicza.
Jak można zażucac Kwaśniewskiej złą wolę?
Mieć pretensję do ślepego, że ma dzieci garbate.
A kto ustanowił dwie wykluczające się nawzajem ustawy ? Posłowe.
Gdyby Giertych, Wasserman i Maciarewicz mieli 100%, że Kwaśniewska złamała
prawo nieudostępniając listy prwyatnych darczyńców w/w Kimisji, to odrazu
poszli by do Prokuratury. A tak siedzą przed kamerami i plotą trzy po trzy.
Prawo to oni kończyli chyba korespondencyjnie.
Ciekawe z kim mają zdjęcia ci "prawi" posłowie?
To z kąd ksiądz może wiedzieć, że człowiek który daje na tacę (psonsoruje
budowę kościoła itp.) jest np. mafiosem seryjnym mordercą itp?
Jedyne zwoje jakie Wasserman posiada na głowie to jego pofalowane włosy.
Przecież wystarczy posłuchac jak oni zadają pytania - człowiek po rocznym
(dorbym) kursie (podstaw) prawa i psychologi społecznej może się nieźle się
popłakać (nie wiadomo, czy ze wzruszenia czy z nieszczęścia).
Mam propozycję: powołajmy komisję ds. salomonelli w lodach -> i w tedy okaże
się, że jest to spisek światowej masońskiej żydokomuny.
DNO.DNO.dno.dno.dno
  Jak to jest???
Superniania
A ja tez zamowilam ta ksiazke "Superniania" i czekam na przesylke, az do
Anglii
W sumie to za sugestia Waszych porad zaopatrzam sie w tego typu ksiazki (dzieki
Wam wszystkim).
A co do tematu, to ja tez czasem mam ciezki dzien i nic nie moge zrobic, tak
jak nalezy. Niestety mieszkam tutaj w Angli sama z mezulkiem i dwojka dzieci i
nie mam na kogo liczyc, jesli chodzi o pomoc w domu. Nie ukrywam, ze jest mi
ciezko, bo zajmowanie sie 3-latkiem, ktory zadaja pytania (srednio 2 na
minute), jest bardzo absorbujace. Lub czasem synek ma gorszy dzien i ciezko sie
z nim dogadac, do tego moja Gabrysia sypia moze z dwa razy na dzien po 1 godz.
Ufff a tu i obiad pasuje zrobic, bo maz glodny z pracy wroci, no nie jest
latwo sie idealnie zorganizowac. Czasem pranie czeka tydzien na prasowanie i
lezy w szafie, mnac sie jeszcze bardziej Sprzatanie...na biezaco, tzn
zabawki chowamy po skonczonej zabawie, kuchnia zaraz po zjedzeniu, odkurzanie
raz w tygodniu i jakos to jest
Pozdrawiam wszystkie majoweczki
  Moje 2,5 letnie dziecko bardzo mało mówi-pomocy
witam! mój syn ma w tej chwili 12 lat co prawda, ale doskonale pamiętam, gdy
teściowa i ogólnie znajome kazały iść z nim do logopedy bo mając właśnie 2,5
roku niewiele co mówił. W zasadzie nie musiał sie wysilać bo ja, obie babcie,
ojciec go rozumieliśmy więc po co niby miał sie "męczyć" . mając 3 lata poszedł
do przedfszkola i tam w ciągau 2 miesięcy tak się rozgadał, że hej. Musiał-bo
tam go nikt nie rozumiał. Tak wiec jeśli poślesz dzieciaka do przedszkola to
spokojna głowa. tam tez sda logopedzi. Ale nie stresuj się . łukasz (syn) jak
sie okazało nie należy do bb rozgadanych dzieci, które całe dnie zadaja pytania
i gadają. Nawet gdy sam się bawił to mało dfźwięków wydawał z siebie. Taka jego
uroda. teraz dopiero gdy zaczął dojrzewać to jakoś taki rozmowniejszy ale i
rozmowniejsi od niego bywają.
trzym się - pa! i spoko
  Chcesz pracę i pieniądze szczęściarzu ?
prowadzacy rozmowe sa do niej z reguly nieprzygotowani, zadaja pytania chociaz
odpowiedzi maja juz w cv. nie wiedza, ze nie wolno pytac o rodzine, wyznanie,
prosic o nadeslanie fotografii chyba, ze wymaga tego charakter pracy (np:
hostessa), nie mozna tez pytac o wiek, o takie informacje jak wiek, czy
rodzina (najblizsza - dzieci, maz/zona) powinnizapytac dopiero po zatrudnieniu.
powodzenia
  a może by tak o skutkach

Tak się składa, że te nasze dzieci też szybko rosną, mimo, że w jakiś tam sposób
"osierocone", to starają się dorównać pozostałym i na dobrą sprawę nawet nie
wiadomo które z nich w większości? A dokładnie chodzi o to, że stają się
pełnoletnie, łączą w związki i mają wielką nadzieję, że może im się w końcu uda.
Bywa, że często zadają pytania, by w swoim życiu wyeliminować przyczyny, które
były powodem tego co same doświadczyły żyjąc w niepełnej rodzinie. Często mawia
się, że najlepszym nauczycielem życie, ale czy zawsze i ze wszystkiego można
prawidłowe wnioski wyciągnąć?
Czy my dorośli "przejechani w życiu" możemy być autorytetem dla nich i jak mają
nam zawierzyć, na podstawie czego, tylko samych słów i zapewnień?
  Życie :((
"We wrześniu mała pójdzie do przedszkola, będzie
w grupie jedyną dziewczynką z rozbitej rodziny"

dokladnie pamietam to jak ja bylam ta jedyna bez taty w grupie w przedszkolu, w
szkole, w liceum... to nic przyjemnego. dzieci potrafia byc baaaardzo okrutne,
zadaja pytania w stylu :
a dlaczego twoj tata nie mieszka z wami?
a gdzie jest twoj tata?

potem mowia rodzicom o takiej jednej co nie ma taty

czesto takie dzieci sa kozlami ofiarnymi, nawet jak nie na zewnatrz to wewnatrz.
  dziecko 3-jezyczne
3języczność to super sprawa
ostatnio miałam kontakt z dziecmi w wieku 5-9 lat różnojęzycznymi (np.
ang-niem-hiszp-pol lub ang-pol-fran oraz ang-niem-hiszp-pol-włoski)
dzieci tę rozwijają się niesamowicie dobrze, są ciekawe świata zadają pytania sa
otwarte na wszystko- rewelacja; było tam rodzeństwo- mama meksyk, tata peru,
rodzina z niemiec i oni urodzeni w polsce- dzieci rozmawiają między sobą po ang,
z mama po hiszp , z tatą po niem, z dziećmi po polsku- wspaniałe doswiadczenie
czytałam fajny artykuł o tym na gazecie ale teraz nie umiem go znaleźć
wielojęzyczność to bardzo fajna sprawa
  to i ja zapytam
to i ja zapytam
jestem drugi raz mezatka, z pierwszego nie mam dzieci, z drugiego
mam kochana dwojke w wieku 7 i 5 lat, wiele innych rodzicow znanych
naszym dzieciom sie rozwiodlo lub rozwodzi, wiec nasze maluch nas
obserwuja, zadaja pytania itd. , aby upewnic sie czy my tez sie nie
rozwiedziemy. na dzis sa przekonane ze "ja i tata" nigdy sie nie
rozwiedziemy bo sie kochamy, bla, bla itd. Ale ja juz raz sie kiedys
rozwiodlam i dzieci o tym nie wiedza ? Czy powinnam im powiedziec ?
boje sie ze w ich glowkach namace i beda myslamy ze my rodzice tez
moga sie rozwiesc, z drugiej strony moj rozwod ich nie dotyczy, to
bylo kiedys - ale kiedys wyjdzie na jaw, mhh jak myslicie ?
  nienawiść do Żydów i kogo tam jeszcze... :(
i jeszcze...Mader, to, o czym piszesz też mi jest trochę bliskie. Moja teściowa
(chociaż mamy podobne poglądy) wyraża je jednak w sposób nie do przyjęcia dla
mnie. Zawsze wtedy z mężem i teściem reagujemy...Ale, niestety, dzieci przy tym
są, słyszą...potem zadają pytania... Trudne to wszystko.
  Czy można zmienić rodziców chrzestnych?
Gaguniu - dlatego chcę oficjalnie - bo nie chcę figurowac w statystykach jako
katoliczka. Ponadto nie zgadzam się z wieloma dogmatami wiary (uważam, że
wymyślili je ludzie w róznym celu) i oficjalnymi poglądami Kościoła.
Ja owszem mogę poczytać biblię itp., ale jak poprosi mnie o wyjaśnienie to
wyjasnię to tak jak ja rozumiem a nie jak rozumie to Kościół, bo inaczej
uważałbym, kłamię i pare rzeczy o wierze też moge opowiedzieć (ale pewnie
nie takie rzeczy miałas na myśli). Dzieci zadają różne pytania. Więc do
edukacji religijnej to ja sie nie nadaję.
I oczywiście nie chodzi mi ozerwanie kontaktu między nami.
  pytanie - kościół
Ja zabieram. Na msze dla dzieci. Bardzo bardzo się dzieciaczkom podoba i długo
opowiadają i zadają pytania odnośnie określonego tematu.
Tłumaczę im że nie należy do końca "wierzyć" w słowa kapłana, bo to "jego"
interpretacja, ale wiele wiele jest racji w kazaniach.
  Finanse domowe a 18- latek..
Ciekawy wątek. Mniej ciekawe (niektóre) wypowiedzi. Nie tyle nieciekawe, co
niedojrzale (mówiąc oględnie). Ja również radze Ci chłopaka mocno wziąć w karby.
Nie doczytałam się nigdzie, żebyś od niego oczekiwała, by Cie utrzymywał. Nie
rozumiem zatem skierowanych w Twoja stronę zarzutów jakobyś usiłowała złożyć
ciężar utrzymania rodziny na karb 18-letniego syna. Myślę, ze nie powinnaś brać
do serca tych idiotycznych oskarżeń. Twój syn sam powinien się poczuwać do
obowiązku pomagania matce.
Wszystkim paniom, które zadają pytania typu : dlaczego siedzisz w internecie,
dlaczego nie pójdziesz sprzątać czy niańczyć dzieci, radze, żeby same wzięły się
za mycie garów i sprzątanie. Terapeutki od siedmiu bolesci!
  Baby Shower - prezenty
Obarczanie? )
Chyba rzeczywiście o czymś innym mówimy. Po pierwsze w życiu bym nie wpadła na
pomysł żeby sobie kazać kupować prezenty. Po drugie ludzie za mną łażą i mnie
męczą co mogą mi kupić bo się cieszą razem ze mną.
Koleżanki dzwonią jak są sklepie i zadają pytania typu "ale zielona sukienka na
68 to dobra jest na lato czy nie?" i nie ma bata żebym im zabroniła bo się
obrażą że zabieram im zabawę. Kolega kupił mi wielkiego miśka bo jak twierdzi -
dzieci muszą mieć misie, inny w pracy dał mi śpioszki ulubionej drużyny z
Londynu, żeby mała była kibicem... obarczam ich?
Ja sama uwielbiam ludziom dawać prezenty i sprawia mi to większą radość niż
otrzymywanie, więc w pełni ich rozumiem.

Dla mnie wszelkie imprezy okołodzieciowe to kolejna okazja do spotkania,
pośmiania się i pogrania w głupie gry. Mówię o okresie ciąż, kiedy mam kupę
energii i siły, nie wiem jak będzie po porodzie, się urodzi- się zobaczy.
  czynsz v mortgage
> wole wizyte landlorda niz windykatora bankowego

Mialem raczej na mysli widzimisie landlorda np. bo zdecydowal sie
sprzedac lokum i trzeba wyrzucic lokatorow - nie dlatego ze nie
placili.

> tu sie zgadzam w 100%, jesli tylko mialbym te tysiace funtow na
nowe
> kible (w czesto walacych sie domach bez fundamentow za 500 000) to
> bym wymienial

Kolejna skrajnosc. Widac boli cie ze nie masz za duzo gotowki. Juz
slyszalem tego typu opinie o walacych sie domach za miliony.
Przewaznie mowily to robole prosto z lopaty z dwojka dzieci na karku
i benefitami wiekszymi niz pensja.
Gdyby stac cie bylo na dom za 500tys uwierz mi kibel to nie bylby
zaden problem.

> kluczy ? tutaj drzwi otwiera sie mocniej sie o nie opierajac
Widze ze ciekawe domek wynajmujesz hehehe
A moze to twoj drugi zawod?

> GDZIE ? place 1000 za wynajem, dom obok jest na rynku za 425 000
No to ten obok czy twoj?
Nie trzeba sie wiele wysilac zeby znalezc ze cena rentu jest podobna
do splaty raty kredytu.

> paszporty. Kazdemu szczerze taki model polecam.
No jasne hahaha
A twoje dzieci zadaja trudne pytania... Tatusiu a gdzie my mamy dom?

> Moja rada: kupuj na dolku, sprzedawaj na gorce. Za tych, ktorzy
> kupili niedawno w UK trzymam kciuki, ale licze na redukcje wyzsza
> niz 20%

Jasne... w ten sposob kazdy bylby milionerem.
UWAGA teraz dolek kupujemy
UWAGA teraz sprzedajemy bo gorka

Widac po twojej wypowiedzi ze na wiecej niz szczoteczka do zebow cie
nie stac.
  Chcialabym, a boje sie...
Podstawowym warunkiem jest zadanie sobie pytania-dlaczego się nie wierzy w Boga,
co się takiego stało, że nie ma się wiary?? Raczej pstryknięcie palcami ot tak
sobie nie pomoże. Trzeba naprawdę bardzo dużego wysiłku, żeby zmienić coś w
swoim życiu. Wiata nie rodzi się sama w sobie, trzeba ją rozwijać, dbać o nią i
pogłębiać, człowiek niewierzący musi w coś wierzyć, tak mi się wydaje...bo jaki
jest wtedy sens życia? Bezcelowy, urodzić się, nauka, rodzina, dzieci, starość i
śmierć?? A sens istnienia, chęć zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi.
Wzorujmy się na małych dzieciach, które chodzą za rodzicami i cały czas zadają
pytania. Człowiek widzi to okrucieństwo jakie jest teraz na ziemi, ale dlaczego
nie szuka odpowiedzi dlaczego tak sie dzieje?? Bycie chrześcijaninem jest
naprawdę bardzo ciężkie, wymaga wiele poświęceń, ale nie czyni człowieka
niewolnikiem. Wtedy człowiek zdobywa cel swego życia, jestestwa...
Ważne jest poszukiwanie Boga w swoim życiu...
  Potrzebny Okrągły Stół dla Euro we Wrocławiu
Potrzebny Okrągły Stół dla Euro we Wrocławiu
Ja nie rozumimem tej niechęci, stadion to inwestycja na całe lata, Euro 2012 to także inwestycja na lata. Dzięki temu Wrocław dużo skorzysta w przyszłości, nie tylko na inwestycjach wokół całego Euro. Korzyści będą dużo wyższe niż koszt budowy stadionu. I czy Wasze dzieci Wam to wybaczą ??? Czy wybaczą Wam, tym wszystkim niedowiarkom, że nie skorzystaliście z takiej szansy. Pochodzę z miasta, w którym nie ma szans na choćby 1/100 takich inwestycji, miasto stoi w miejscu właśnie przez brak takich inwestycji. A tu gdzie wszystko zaczyna się rozwijać w dobrym kierunku to ludzie narzekają. Żal mi tych głupiutkich człowieczków. I te spory politycznych nieudaczników, wypominają Dudkiewiczowi, że tu za dużo tam źle, a tam też nie jest ok. Sami nic nie robią, tylko krytykują i siedzą na tych swoich stołeczkach. Dlaczego tak późno zadaja pytania ?? Dlaczego teraz krytykują ??? Wcześniej to jakoś wszystko bylo ok. A i policzyć nie potrafią, prostych rachunków nie potrafią zrobić, by wyliczyć różnice w kosztach. Dlaczego ?? Czyżby mieli w tym swój własny cel ?? Płakać się chce!!!!!
  zdolne dziecko
> Hm, to do czego słuzy szkoła? Obowiązek nauki mają mieć rodzice?

Dziecko w szkole pozna reakcje zmydlania, na sucho,
najprawdopodobniej z zapisu reakcji i teorii. W domu może tą
reakcje zobaczyć. Tak samo z fizyką, doświadczenia w szkole jeśli
nawet są pokazywane to bierze w nich udział tylko nauczycie, ew. 1
wybrane dziecko. Dzieci muszą same dotknąć, czasami zadać "głupie"
pytanie ("jak smakuje woda deuterowa"). Nie chodzi tu o zastępowanie
nauki ze szkoły, czego jestem zdecydowaną przeciwniczką. Szczególnie
jeśli ktoś nie ma cierpliwości i pomysłów jak ją prowadzić...
Pamiętam, z jakim zapałem uczyłam się "nudnej" fizyki, gdy przed
oczami miałam wykonywane w domu doświadczenie:-) Poza tym rodzice
często zbywają dzieci idiotycznymi odpowiedziami na pytania (co to
jest prąd? Prąd jest w gniazdku...) Dzieci w wieku przedszkolnym są
bardzo ciekawe świata, często zadają pytania, dlaczego miałabym
kłamać córkę kłamać że "chmura to wata cukrowa", lub zbywać "chmura
jest na niebie" ja wolałam powiedzieć jej prawdę, a nawet ją
pokazać...
  Pytania o zarobki aa!
Pytania o zarobki aa!
Przyznam szczerze ze nie lubie opowiadac o tym ile z mezem zarabiamy, uwazam
ze to dosc osobista prywatna sprawa, nawet w rodzinie przydalaby sie lekka
dyplomacja i delikatnosc jesli chodzi o te kwestie. I tak w rodzinie mojego
meza jego rodzice a takze rodzenstwo nigdy nie zadaja sobie obcesowych pytan o
zarobki , moja tesciowa jest bardzo dyplomatyczna wzgledem swoich dzieci. U
Rodzina z mojej strony to prawdziwi śledczy, potrafią bez ogrodek przepytywac
i wypytywac ile mamy pieniedzy.Moja matka juz przechodzi sama siebie , ona np.
uwaza ze jako matka ma prawo wiedziec o nas wszystko i siedziec w naszym
portwelu. Nie mam pomysłu jak z klasą wybrnac z tych przepytywanek?
Czy Wasi rodzice / rodzina tez tak sie zyw interesuja waszymi finansami?
  Urodziły nam się trojaczki- pytania dzieci
Urodziły nam się trojaczki- pytania dzieci
Tak tak, nie mylą Was oczy: po domowym porodzie urodziły nam się
śliczne i zdrowe trojaczki :o) Nasza kotka czuje się dobrze. (no i
szukamy przyszłych szczęśliwych posiadaczy naszych kotków: gratis
kuweta bądź drapak).
No i w związku z tym zaaferowany 6-letni syn miał wiele pytań
dotyczących porodu:
"Mamusiu, a dlaczego im zwisają z brzuszka takie długie pępowiny?"
Odpowiedź zakończyłam niezręcznym wyznaniem, że tak właśnie
przegryzła kotka.
Teraz padło pytanie ze zgrozą w oczach:
"Mamusiu, a czy ty też przegrzyzałaś pępowinę???"
"Nie, Danielku, mieliśmy nożyczki. Tata przeciął nożyczkami pępowinę"
"A jak Bebe (nasza kotka) mogła wsadzić sobie głowę do środka, żeby
przegryźć pępowinę?"
Na początku nie zrozumiałam pytania, a potem, jak już zrozumiałam,
to myślałam, że się posikam ze śmiechu.
A jakie pytania zadają Wasze dzieci na tematy okołoporodowe? Jak im
odpowiadacie? Czy też humorystyczne epizody w rozmowach Wam się
przydarzyły? Chętnie się pośmieję z Wami.
  Po co robić badania prenatalne?
Na początku ciąży zastanawiałam się nad zrobieniem tych badań, ale potem się rozmyśliłam. Chciałam upewnić się, czy dziecko nie będzie miało np. zespołu downa. ja mam 36 lat obecnie i tego swojego wieku się obawiałam, moja trzecia ciąża, starsze dzieci są w pełni zdrowe. Jednak z tego co się dowiedziałam, to przede wszystkim badania te opierają się, szczególnie w pierwszej fazie na statystykach. Czy dobrze zrozumiałam?
W każdym razie podjęłam mam nadzieję dobrą decyzję, że się nie zdecydowałam. Teraz jestem w 37 tygodniu, więc "za chwilę" już się córcia urodzi.
A poza tym uważam, że głos eksperta na tym forum bardzo by się przydał, bo niektóre kobiety mają naprawdę bardzo nikłą wiedzę i zadają pytania banalne, żeby nie powiedzieć śmieszne (np. polizałam kopertę zaklejając ją- czym to grozi dziecku?, albo: czeka mnie jazda nieklimatyzowanym samochodem 100km- czy nie poronię?).
Ja rozumiem, że i mój brak wiedzy n/t badań prenatalnych dla Pana może być śmieszny, ale bez przesady ...
Pozdrawiam i chętnie przeczytam jasną odpowiedź na pytanie zawarte w wątku.
  Niezwykłe pytania dziecka do Ciebie
bytom6 napisała:

> Ja rozumiem, ze nie kazdy potrafi oblicyć całkę podwójna

Bytomciu, nie chodzi o to oblicanie, ani o licenie zadne tez. Chodzi o to, że
niekiedy dzieci przeskakują z tematu na temat w zaskakujący sposób i zadają
pytania wytrącające dorosłego z utartych kolein odpowiedzi...
  Czy wasi faceci masuja wam stopy?
wytrwala napisała:

> dlaczego gadam jak dzieciak? zadalam konkretne pytanie.

konkretne pytania to i dzieci zadaja. nawet bardzo konkretne

A zabawke w sumie mi odebrano, a i owszem ;) nastawilam sie na masazyk a
dostalam fige i to z oburzeniem ;)

nastawilas? a skoro dostalas odmowe, to jest wielkie halo?
jezu, ja naprawde w innym swiecie zyje
  grubasy w samolocie
Mnie sie wydaje ze wszystko ma pewne normy- lekko otyli ludzie ok
ale grubasy jak ich okreslaja tutaj w UK 'obese' przeszkadzaja we
wszelkich srodkach transportu bo zajmuja wiecej miejsca niz
siedzenie jest zaprogramowane.
Natomiast dzieci- nie przeszkadaja mi jesli sa w miare spokojne ja
lubie jak zadaja pytania rodzicom 'mama a co to jest....'
sympatycznie sie tego slucha albo jak sie bawia.
Natomiast drania mnie rozbuchane dzieci ktore np kopia co chwile w
siedzenie obok albo w wspolpasazera....

Niemowle jak placze ...coz mozna poradzic w ten sposob okazuje
dyskomfort. Ale np jak 3 letnie dziecko drze jape jak opetane to juz
mnie irytuje.
  Przystojny i biedny, czy brzydki i bogaty?
izabellaz1 napisała:

>
> No z tym gołębim sercem to przesadziłaś;))) Zanudziłabym się z takim:D
hehe
wiesz ja pisalam to z "przekasem" , takie pytania to tylko dzieci zadaja ;))
wazne zeby facet mial to "cos" i zwiazek sam kwitnie ;))
>
>
  Kobieta ma urodzic...... mezczyzna osiagnac sukces
Masz rację niestety. Głupie stereotypy
Moim zdaniem nie ma sensu spierać się co jest trudniejsze. Dla
każdego coś innego. Swoją drogą ja jako kobieta wolę pracować
zawodowo i borykać się na codzień z problemami natury biznesowej niż
wychowywać dzieci, bo uważam bycie matką za owiele trudniejsze i
mniej ciekawe zajęcie, ale to kwestia mojego wyboru. Szanuję poglądy
ludzi myślących i czujących inaczej.

Fakt jednak pozostaje faktem że masz rację. Mnie najczęściej ludzie
pytają "kiedy urodzisz", "kiedy się zdecydujecie wreszcie" itp, tak
jakby jedynie to gwarantowało mi uznanie jako człowiekowi, mojemu
partnerowi natomiast zadają pytania najczęściej z serii " a jak tam?
Podwyżkę dostałeś stary? Kupujecie mieszkanie?".

To są niestety beznadziejne stereotypy, które wielu z nas w sobie
pielęgnuje.Mężczyzna musi być silny i bogaty a kobieta musi być
łagodną matką. Jesteś inny- dostajesz bana.

I tylko w tym się z tobą póki co zgadzam. Tysiąc razy bardziej wolę
pracować za biurkiem niż żeby mnie musieli po porodzie zszywać jak
cielę a potem przez wiele miesięcy nie spać, nie żyć tylko
funkcjonowac od karmienia do karmienia, od prania do przewijania. To
jest ciężka tyrka mój drogi. I to fizyczna. Zapytaj mamy.
  Połowa Amerykanów nie wierzy Darwinowi
Sorry, problem techniczny. Próbuję jeszcze raz
europitek napisał:

> Trochę to jak anegdota, ale fakt z życia wzięty.

Wielu ciekawych rzeczy nasłuchałem się w Kalifornii. Większość mieszkańców LA
niespecjalnie interesuje się życiem w innych częściach świata (nie wyłączając
reszty USA), ale żeby okazać cudzoziemcom życzliwość, często zadają pytania w
stylu "Do you have X in Europe"? Nawet ludzie mieszkający tam od niedawna szybko
przejmują ten zwyczaj; np. pewna Dunka, Kalifornijka od pięciu lat, pytała mnie
podczas imprezy, na której dzieci rozwalały kijami piñatę z papier-mâché:

"Do you have piñatas in Europe?"

Najciekawsze pytania zadawała mi znajoma, osoba skądinąd dość wykształcona, z
którą zwiedzaliśmy góry San Gabriel. Gdzieś w okolicach Mt Wilson stała w lesie
atrakcja turystyczna
  Zaskakujące dane NBP: spadają nasze depozyty w ...
ta gazeta i ten NBP zadaja pytania jak dzieci-
firmy wyjmuja depozyty,bo nie maja kredytow, a ludziom placic trzeba i kupic
surowiec, zwykli obywatele czesto traca prace i nie znajduja nowej, a
szczegolnie ich 18, 20 letnie dzieci, a jesc trzeba i czynsz zaplacic. To jest
kolejny sygnal jak dalece kryzys uderza w ludzi i firmy tylko propaganda rzadu i
pracujace dla niego media tego nie mowia.Trzeba pozyc wsrod zwyklych
ludzi,N.Huta,stoczniowcy,rozne male miasta,gdzie zlikwidowano zaklady,rolnicy na
malych obszarach - tam znajdziecie odpowiedzi na te naiwne pytania dlaczego
ludzie potrzebuja gotowki z lokat.
  przyjmujecie księdza po kolędzie?
Do mnie raczej nie zachodzi żaden pleban,chyba że się pomyli.Ale rzadko się
myli,a szkoda.Moi sąsiedzi nie wpuszczają księdza w ogóle.Jest może 3-4
rodziny,które przed nim drzwi otwierają.Po tak zwanej kolędzie sąsiadki głównie
'chwalą' mi się ,że nie wpuściły księdza.Niezmiennie pytam czemu się go boją?
Nie sztuka księdzu nie otworzyc,ze strachu bo nie chcę dac pieniędzy,nie chcę by
robił ze mną wywiad itd.Najlepsza jest metoda ŚJ.Zaproszą księdza i zadają
pytania podstawiając Biblię.Rzadko się zdarza by któryś uczony na KUL-u,czy
innych tego typu placówkach wiedział gdzie jest np.Księga Objawienia,Ezdrasza;
niech odpowie,dlaczego się milczy na temat przyrodniego rodzeństwa Jezusa(Maria
miała z Józefem inne dzieci; niech wyjasni skąd się wzięła niebiblijna nauka o
trzech królach ,którzy rzekomo odwiedzili Jezusa...Na żadne pytanie nie odpowie
na podstawie Słowa Bożego-Biblii.Nie mówiąc już o tym,że nie noszą tego
podstawowego podręcznika chrześcijan,z sobą.Ludzie często nie wpuszczają księdza
ze strachu tak samo jak ze strachu przed ŚJ.Tylko ten strach przed ŚJ wynika z
tego,że boją się Prawdy z Biblii.
A swoją drogą słowo KALENDAE pochodzi z łacińskiego słowa
kalendarz,terminarz;spolszczone-kolęda.Jak to ciekawie brzmi:Czy wpuszczacie
księdza po KALENDARZU?
  proboszcz parafia Św. Stanisława
emti1 napisał:

>
> Nawet nie zdajecie sobie sprawy przez jakie pieklo i szykanowanie
przechodzi po
> zniej taki maluch...pieklo stworzone przez swych rowiesnikow w
przedszkolu

hmmm, sądzisz że w przedszkolu dzieci zadają sobie pytania w stylu:
Krzysiu, czy jesteś ochrzczony? :-)
  a urodzę sobie dziecko !
Dziewczyna ma pewnie dwadzieścia kilka lat. Czy sądzisz, że nigdy
wcześniej nie zadała takiego pytania? Pierwszy raz musiał być
jeszcze w wieku przedszkolnym bo wtedy dzieci zadają takie pytania.
Była kupa czasu na opracowanie odpowiedzi, było wiele czasu
na "dawanie sygnałów". Matka musiala miec świadomość, że to jej nie
ominie.

>Dlaczego z góry wolisz przyjąć zlą wolę i zlośliwosc?

Złośliwość może nie ale złą wolę tak.
  Niewychowani starsi ludzie.
Ja tam sie starszych ludzi boję.
Oczywiście nie wszystkich, ale tych najbardziej zacietrzewionych i drażliwych po
prostu sie boję. Sa kłótliwi i kompletnie odporni na próbę rozmowy, wymiane
argumentów. Jeśli starsza osoba jest z czegos niezadowolona, raczej uciekam niz
podejmuje spór. Wiem, jestem żałosnym tchórzem... Ale mam zakodowane niestety,
że starszych sie szanuje.

Przykład 1: dwie nobliwe staruszki głośno komentuja strój młodej dziewczyny w
autobusie (obcisłe spodnie, żadna sensacja, zgodnie z modą). Komentarze
niewybredne, chamskie, złośliwe. Dziewczyna stoi o metr od nich i na pewno słyszy.
Przykład 2: Chłopcy w pociągu rozmawiaja o grze RPG. Sa entuzjastyczni, nie
krzycza ale i nie szepczą, nie przeklinają. Starszy Pan: cisza tam, nie mam
ochoty was wysłuchiwać! Książkami sie zajmijcie. Chlopaków tak zgasiło że do
końca podróży sie nie odezwali.
Przykład 3: rozmowa z seniorka rodu, babcią w linii nie prostej: jaka z was
przyszłośc narodu, jak wy dzieci nie macie? dzieci to sie rodzi jak sie jest
młodym, a jak nie to bez sensu takie życie!
Przykład 4: Miejsce akcji - pod kościołem. Dziennikarze zadają pytania, nie wiem
mądre czy głupie. Odpowiedzi: won z kościoła żydzie, do obozów z pedałami,
wykończyć to draństwo, ksiądz rydzyk to nobla powinien dostać, wypie...j ku...
- cytaty autentyczne.

Reasumując: tak długo jak sie da unikam towarzystwa szanownych starszych osób.
Bo nigdy nie wiem jaka przykrość mnie spotka z ich strony. Starsze pokolenie nie
uznaje zasady że "młodszych sie szanuje".
  I komunia - co powinno wiedzieć, rozumieć...
Bo może piszący podstawę nie mieli w domu ośmiolatka, który zadaje
dziwne pytania, albo może ja mam dziwne dzieci. Mój synek kiedyś na
pytanie w przedszkolu co spada z nieba odparł meteory :))) No dziwne
są, ale myślę, że jest bardzo wiele dzieci, które zadają pytania
świadczące o tym, że same myślą i analizują pewne fakty oraz umieją
wyciągać wnioski.
Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie, którzy nie mają
styczności z dziećmi nie bardzo zdają sobie sprawę z mądrości dzieci
i ich zasobów wiedzy.
  rozmowy o pracę
Jeśli zadają pytania o rodzinę to spokojnie można poprosić o wyjaśnienie w jaki
sposób może to kolidować z pracą. Bo odpowiedzieć że pytanie jest niezgodne z
prawem to raczej nie można. Czasem pracodawca pyta bo np. praca wiąże się z
wyjazdami na konferencje albo ma inne powody. Raczej nie pytają z ciekawości
czy przez złośliwość. Mnie pytali ostatnio czy mam małe dzieci bo praca miała
być daleko i zastanawiali się czy nie miałabym problemu ze żłobkiem czy
przedszkolem.
  Pomóżcie: people are czy is?
18_lipcowa1 napisała:

> m.i.n.e.s napisała:
>
> > 18_lipcowa1 napisała:
> >
> > > widze ze czas na angielski dla poczatkujacych kolezanko
> >
> > pouczyla wyspiara-cwaniara
>
> a co ma do tego wyspiarstwo przepraszam?
> Jezyka angielskiego uczylam sie od podstawowki, przez cale liceum, a
> potem prywatnie.
> Jadac na wyspy znalam jezyk, nie mialam problemu z porozumieniem sie
> nigdzie, od razu dostalam prace po rozmowie PO ANGIELSKU - a teraz
> po prawie 2 latach umiem jeszcze lepiej - wiadomo praktyka.
> Niemniej pytanie to bylo na poziomie przedszkola- bo teraz takie
> rzeczy przerabiaja dzieci w przedszkolach, to jest naprawde baaardzo
> podstawowy angielski.

A przyszlo Ci do glowy, ze niektorzy w szkole podstawowej mieli rosyjki, w
liceum uczyli sie np. francuskiego i mieszkaja np. w Austrii? I w zwiazku z tym
nie znaja angielskiego? A skoro nie znaja to chyba normalne,ze zadaja pytania na
poziomie wg. Ciebie przedszkola.
  Poniżanie , objaw desperacji ???
> Gdyby chodziło o jeden mail, ale delikwent zebrał potem całą korespondencję,
> więc. :-)

To taki skrót :-)
Nasze wyobrażenia o tym związku zmieniają się radykalnie po ujawnieniu pewnych
faktów. Może więc wnioski teraz wysnuwane, mocno podbudowane emocjami są równie
błędne jak poprzednie?

Zapętlamy się w tych dywagacjach. Z jednej strony dyskutujemy ogólnie o
aspektach zdrady i to jest OK.
Z drugiej strony poruszamy się wokół przypadku M.4 a tak naprawdę za mało wiemy
żeby coś oceniać. Znamy parę faktów i przebieg sprawy od 2 tygodni. Nie wiemy
nic o tym jaki był ich związek, jaka jest jego żona, jak on podchodził do
związku, planowania dzieci.
Ci, którzy podchodzą z dystansem do zachowania m.4 zadają pytania, unikają ocen.
Druga strona natomiast nie przejmuje się brakiem informacji, wręcz przeciwnie,
ocena żony i m.4 wydaje im się przez to łatwiejsza :-)
  Dlaczego rząd PiS promuje komunizm?
1. PiS to "wierzący bolszewicy" jak słusznie zauważył Balcerowicz
2. dla Kaczyńskiego ważniejsze od porządnej szkoły dla polskich dzieci jest
poparcie Giertycha. I tyle. Cel (władza dla Kaczyńskiego) uświęca środki (niech
polskie państwo szlag trafi, bylebym ja, Kaczyński większy, mógł rządzić i
nakazywać dziennikarzom wstawać, gdy mi zadają pytania na konferencji prasowej)
  Co czytacie trzylatkom??
redmiss napisała:
> ale to chyba dobrze nie ma dla dziecka lepszego idola niż dobry
> bohater, chyba

Nieee.
U nas zdecydowanie większą idolką jest Lotta (A.Lindgren, "Lotta z Ulicy
Awanturników"), która zwiewa z domu, bo mama kazała jej założyć nielubiany
sweterek, albo niejaka Pippi Pończoszanka. O Emilu ze Smalandii i wciągnięciu
młodszej siostry na słup flagowy nie wspomnę ))

Franklina nie znoszę, bo smrodkiem dydaktycznym od niego ciągnie, ten dydaktyzm
jest taki natrętny, bezpośredni, do odrzygania. Tylko jedno idealne rozwiązanie
i cudownie nawrócony bohater Franklin. Błeee
Franklin w ogóle nie skłania do myślenia, bo wszystko jest podane jak na tacy.
Wolę jak dzieci po lekturze zadają pytania i zastanawiają się np. dlaczego ktoś
postąpił tak, a nie inaczej, i co jeszcze mógł zrobić. Po Franklinie (mamy kilka
sztuk, przyznaję, dałam się kiedyś skusić na taką z działu science fiction )
czyli "Franklin wybacza siostrzyczce" - nie zdała egzaminu) pytań nie było.
Poza tym Franklin pokazany jest jako takie głupawe i tępe stworzenie, że się
niedobrze robi.
  Olsztyńscy żacy dziczeją coraz bardziej
masz rację pracownicy dziekanatu sa wlaśnie po to aby sprawnie,milo
i fachowo pomóc studentowi. Ale czy byłeś kiedyś w dziekancie i
usłyszałeś czego oczekują studenci, jakie zadają pytania. Niektóre
pytania są wręcz żenujące (niegodnie wiedzy jaką powinna posiadać
osoba będąca na studiach, zakładam że posiadająca pewną wiedzę i
umiejętność logicznego myślenia) żeby wymagać czegoś od innych
trzeba sobą dać przykład i gwarantuję miłą i fachową obsługę.Wiem
coś na ten temat pracuje w dziekanacie ( za dwa tygodnie będzie 30
lat) studentów których obsługuję traktuję jak swoje dzieci i staram
sie im pomóc najlepiej jak tylko mogę ale mogę tak robić tylko
dlatego, że oni są poprostu mili,uprzejmi i bardzo kochani. Nikt
nigy mi nie ublizył i nie zrobił mi żadnej przykrości, czami tylko
mnie zdenerwują ale to właśnie wynika z ich nie wiedzy.MOTTO "
postaw się ( w wyobraźni )po jednej i po drugiej stronie i wtedy
załatwiaj sprawy gwarantuję powodzenie i to nie tylko w dziekancie
ale wszędzie.
  Prośba o pomoc - kanon książek :) :) :)
mary_ann napisała:

>
> Po pierwsze - "Dzieci Soboru zadają pytania"
Szczególnie ciekawy dla mnie był rozdział poświęcony próbom
> teologicznego uporządkowania kultu maryjnego i realizacji soborowych
> postanowień w tej dziedzinie na polskim gruncie);

Jak będziesz kiedyś miała okazję i chęć, polecam " Katechezy Maryjne" Jana
Pawła, te z audiencji środowych z lat 95-97. Wielki znawca soboru( odwołania do
tekstów soborowych chyba w każdej z katechez) i wielki miłośnik Maryi.Dal mnie
najwyższa szkoła jazdy!
  Napietnowana-nie chce 2 dziecka-Ktoras z Was tez?
Ludzie, ktorzy zadaja pytania "a kiedy slub?", "a kiedy dziecko", "a
kiedy drugie dziecko", "a kiedy nastepne, bo przeciez masz 2
dziewczynki/chlopcow, to nie masz wszystkich dzieci w
domu", "trzecie dziecko? to przeciez patologia" powinni dostawac
riposty rownie bezczelne. Na pytanie "kiedy nastepne?"
odpowiadam "jeszcze z tym nie nieskonczylam" "jak powtornie wyjde za
maz", "nie chce mi sie", "jak oddam to do ochronki" itp.

Slyszalam tego typu pytania w sytuacjach kiedy para leczyla sie i
nie mogli przez dluuuugi czas zajsc w ciaze, para, ktora
doswiadczyla wielu poronien, zanim urodzilo sie dziecko, podobna
sytuacja z drugim dzieckiem. NIKT nie ma prawa decydowac kiedy i ile
dzieci urodzisz, to jest decyzja Twoja i Twojego meza, bo to Wy
bedziecie to dziecko rodzic, wychowywac, i nikomu nic do modelu
WASZEJ rodziny. Trzymaj sie. Od mojego brata formalnie odczepili sie
jak oboje dobrneli z jednym dzieckiem do 40. Bezczelnosc ludzka nie
zna granic i wszyscy naokolo zawsze wiedza najlepiej co jest
najlepsz dla ciebie i Twojej rodziny i jak powinnas zyc. Ech....
  Wirtualna polozna - "polozna35"
a wirtualna "polozna35" w rzeczywistości może okazać się Panem Rysiem w
podkoszulku...albo Anią, która ma 12 lat....ale zadające pytania dziewczyny
chyba się tym zupełnie nie martwią....
tak jak nie martwią się swoim zdrowiem i zdrowiem swoich nienarodzonych dzieci,
skoro zadają pytania komuś, o kim nic nie wiedzą, poza tym co im powiedziała
rzeczona "położna"..
o ile rzeczywiście nią jest, w co ja osobiście wątpię...
ale to nie moje zdrowie się tu naraża, ani moich dzieci...
  nauczyciele
Re Do marianki
Gość portalu: maranka napisał(a):

> dlaczego nauczyciele nie lubią dzieci? zastanawia.lam się nad tym i doszłam
> do wniosku że: chłasują , brudzą / i wożne muszą potem sprzątać - a tak przy
> okazji to po co są/ zadają pytania i wogóle są upierdliwe . a co wy na to ?

Naucz się się ortografii i zasad logiki, bo zaprezentowane powyżej wnioskowanie
(bezpodstawne uogólnienia) nie świadczy najlepiej o Twoich możliwościach
intelektualnych.
  Moja zona nie wie co zrobic ze swoim zyciem
Ludzie potrafią czasem dobijać głupimi pytaniami. Generalnie, gdyby Twoja żona
była troszke bardziej pewna siebie, to pewnie chwaliłaby sie tym że nie musi
wcale pracować (zarobkowo) i cieszyła, że może zajmować się tym co naprawde
lubi (jak niewielu ludzi na swiecie ma szansę pielęgnować swoje pasje...). ALE
widać że jest to dla Twojej żony jakiś problem, skoro nawet unika ludzi. W
ogóle odnoszę wrażenie, że Twoja kobieta zawsze idie po najmniejszej linii
oporu. Jak ludzie zadają pytania - to lepiej ich unikać, jak studia sie nie
spodobały - to przeciez nie bedzie pracowac w zawodzie, jak Ty zarabiasz - to
ona już nie musi, jak już w koncu chce pracować - to nie pojdzie do pracy, bo
nie wie do jakiej... Trochę więcje ambicji i determinacji by się jej przydalo.
Ja nie wyobrażam sobie życia bez pracy, nawet gdyby bylo mnie na to stac. Praca
daje dużo satysfakcji, daje poczucie, że robi się coś ważnego dla innych - nie
tylko dla siebie. W pracy poznaje sie nowych ludzi, człowiek się uczy nowych
rzeczy, ma na co narzekać...;) same plusy!
Mam propozycje i gorąco polecam Twojej żonie pracę jako wolontariusz -
naprawde mozna przebierać w ofertach, można zrezygnować jesli praca nie pasuje,
przeważnie robi się coś dla ludzi chorych, biednych, dla dzieci - poznaje się
życie od tej drugiej strony, a ludzie przestaną zadawać głupie pytania.
  Linguboty- gadatliwi goście z Internetu
Zgadzam się w 100%. Booty są ok jako zabawki dla dzieci i to tych najmniejszych
IMHO, które zadają pytania wg. pewnych przewidywalnych schematów. Ale jako
system wsparcia sprzedaży BOOT jest poprostu nie przydatny. Jak narazie
niezbędny jest kontakt z salesmanem. Czy to kontakt telefoniczny czy (co
tańsze,łatwiejsze i dzięki czemu uzyskać można więcej informacji) za
pośrednictwem serwisu WWW.
  Kto popiera oddłużenie i pomoc dla służby zdrowia?
oddłużanie demoralizuje
wyobraźmy sobie, ze prezes jakiejś firmy wiedziałby, że jeśli nawet narobi strat
to państwo je pokryje... czy miałby wtedy motywacje do dobrego zarządzania?
pytanie jest oczywiscie retoryczne.
Prywatyzacja to jedyne wyjście.
Nie podoba mi się, że media pokazują te sprawę w stylu "ratujmy dzieci" chcąc
grać na uczuciach widzów, a nie zadają pytania - kto jest za to odpowiedzialny?
  adoptujcie mnie, sprzedajcie mnie...
Niestety jest tak jak myślałam.Dlaczego w takim razie zadajesz jeszcze pytani
> a
> jak byśmy zareagowali?Przecież ich rodzice są ostatnimi osobami ,które potrafią
> tym dzieciom pomóc.Czy zrobiłaś cokolwiek by to zmienić?Przecież te dzieci
> wołają o pomoc,zaufały tobie a traktujesz to niezbyt poważnie.Takie mam
> wrażenie,mam nadzieję że się mylę.

Zrobiłam wszystko, co tylko mogłam. Znam całkowicie problem w tej rodzinie ale
niestety, jak ktoś nie chce sobie pomóc to nie da się nic zrobić. Znam te dzieci
na wylot i wiem, jakie mają problemy z rodzicami. Jedyną interwencją by była
interwencja kuratora, sądu itd. ale przy rozważeniu wszystkich za i przeciw
również z pomocą fachowców, terapeutów - taka interwencja by była jeszcze
większą traumą dla dzieci niż stan obecny. Bo występują tam bardzo silne więzi
emocjonalne z rodzicami a oni nie są całkowicie źli i i nieodpowiedzialni.
Zwłaszcza w takich sprawach nie jest ani białe ani czarne. Mam całkowitą
świadomość, że to wołanie o pomoc. Jedyne, co ja mogę zrobić to pokazać
pozytywny wzorzec, wysłuchać i wesprzeć. Nic więcej.

Pytam, jak byście zareagowali bo wiem, że dzieci zadają takie pytania w wielu
rodzinach i pytałam o te, których większe problemy nie dotyczą i o to, jak
reagujecie na nie. Pytam o perspektywę matki/ojca bo moje dzieci nigdy tak nie
mówiły i chętnie przeczytałam Wasze relacje. Perspektywę czysto pedagogiczna
znam bo sama jestem pedagogiem. Ale punkt widzenia rodzica to już całkiem inna
sprawa i o ten punkt widzenia mi chodziło.
  adoptujcie mnie, sprzedajcie mnie...
> Pytam, jak byście zareagowali bo wiem, że dzieci zadają takie pytania w wielu
> rodzinach i pytałam o te, których większe problemy nie dotyczą i o to, jak
> reagujecie na nie. Pytam o perspektywę matki/ojca bo moje dzieci nigdy tak nie
> mówiły i chętnie przeczytałam Wasze relacje. Perspektywę czysto pedagogiczna
> znam bo sama jestem pedagogiem. Ale punkt widzenia rodzica to już całkiem inna
> sprawa i o ten punkt widzenia mi chodziło.
Nie bardzo rozumiem ten wywód ani po co zakładałaś ten wątek w takiej a nie
innej formie podając nam na początku mniej informacji niż rzeczywiście miałaś.
To że ktoś jest "pedagogiem" nie znaczy zbyt wiele - każdy nauczyciel jest
pedagogiem. W normalnym dziecku raczej wizja oddania go innym osobom budzi lek
i nic mi nie wiadomo by dzieci tak żartowały. Nie wiem dlaczego uważasz że
pozostanie w patologicznej rodzinie jest lepsze dla dzieci - byc może są
katowane - różnie bywa po pijaku i różnie jeszcze może być czyta się o tym w
gazetach.
  Co robić?

Uważam, ze nie powinnaś iść do pracy, jeśłi masz taki wybór. Płacić obcej
kobiecie za to, ze wychowuje Twoje dziecko? To ona się będzie z nim bawić, ona
mu będize czytać, opowiadać bajeczki. Wiesz ile stracisz, przez ten rok? miedzy
2-gim a 3 rokiem życia dzieci są najfajniejsze, uczą się mówić, zadają pytania.
Piszesz że lubisz spędzać czas z synkiem.
Jesli nie będziesz miała z tej pracy żadnych korzysci finansowych, to zostań
jeszcze rok z synkiem. Póżniej pójdzie do przedszkola, więc będize Ci zostawać
jeszcze co nieco z wypłaty.
Ja bym została!
Pozdrawiam gorąco
Anet
  Obchodzenie Świąt przez niewierzących :/
iza_79 napisała:

> To moze napisze jak to u mnie wyglada.
> Choinka tak bo to swiecki zwyczaj, dla mnie mila tradycja.
> Wigilia nie, chyba, ze nas rodzice do siebie zapraszaja wiec wtedy zasiadamy
do
> wigilijnego stolu.
> Wielkanoc to dla mnie po prostu 2 dni wolnego. Jajek nie swiece
Izo mogłabyś rozwinąć temat? Muszę przyznać, że po przeczytaniu Twojego postu
wątek mnie zainteresował. Piszę najzupełniej poważnie i bez ironii. Interesuje
mnie czy masz dzieci, w jakim wieku i jak one reagują np. na brak Wigilii w
Waszym domu, w sytuacji kiedy jest u babci - czy zadają pytania? Podobnie z
Wielkanocą, jak reaguja np. gdy widzą dzieci idące z koszyczkiem do Kościoła.
Pozdrawiam serdecznie.
  Chrzcić dziecko czy nie chrzcić gdy...
babka71 napisała:

> "Dzieci Soboru zadają pytania"
> Rozmowy o Soborze Watykańskim II bardzo fajna lektura czyta się za jednym
> posiedzeniem..!!

A czy tam jest objawione czy chrzcić dziecko czy nie jeśli się jest samemu
niewierzącym? Czy ta książka ma jakiekolwiek najsłabsze choćby powiązanie z
treścią niniejszego wątku?
  Buszyzm
Buszyzm
Słuchajcie, niech ktoś wrzuci jakieś fajne teksty o Dżordżu, bo nudno.

Zacznę takim (przepraszam czytelników Angory, bo tam to już było):

Stoi kolejka do raju.

Anioł: Kto ty jesteś i na jakiej podstawie chcesz wejść do raju?
Dusza I: Ja jestem Einstein.
A: Każdy może tak powiedzieć. Musisz to udowodnić.
D bierze tablicę i rozpisuje równania teorii względności.
A: OK, możesz wejść

Następna dusza.

Anioł: Kto ty jesteś i na jakiej podstawie chcesz wejść do raju?
Dusza II: Ja jestem Picasso
A: Każdy może tak powiedzieć. Udowodnij.
D wyjmuje sztalugi i maluje.
A: OK, możesz wejść.

Następna dusza.

A: A ty kto jesteś?
Dusza III: Ja jestem Dżordż Dablju
A: Każdy może tak powiedzieć. Musisz udowodnić, tak samo jak Einstein i
Picasso.
D: A kto to są Einstein i Picasso?
A: W porządku, Dżordż, możesz wejść.

I drugie:

W amerykańskiej szkole trwa lekcja z udziałem Busha.

Dzieci zadają Dżordżowi pytania. W pewnym momencie wstaje Billy i pyta:

Po pierwsze, jak się Pan czuje po zwycięstwie w sfałszowanych wyborach?
Po drugie, jak się Pan czuje wiedząc, ze w Guantanamo siedzą niewinni ludzie?
Po trzecie...

W tym momencie zabrzmiał dzwonek.

Po przerwie dzieci znów zadają pytania.

Wstaje Bobby i mówi:

Po pierwsze jak się Pan czuje po zwycięstwie w sfałszowanych wyborach?
Po drugie jak się Pan czuje wiedząc, ze w Guantanamo siedzą niewinni ludzie?
Po trzecie, dlaczego dzwonek zadzwonił 20 minut przed czasem?
Po czwarte: GDZIE JEST BILLY?
  rozwód
Bywa tak bardzo czesto, że usiłują za wszelka cenę odwlec decyzję o rozwodzie,
(oczywiście pomijam fakt kiedy prowadzi sie diagnozę sytuacji w kontekście
dzieci).Zadają świadkom i stronom tak dziwne pytania, aby zbić ich zupełnie z
tropu.Czasami ma sie wrażenie, że normalnie manipulują.Ostatnio jakaś kobieta
wygała sprawę przed trybunałae w Strasburgu przeciwko sądowi w Polsce (troche
to oczywiście upraszczam) za to, że ten prowadził jej sprawe rozwodową kilka
lat przez co narazil ją na rozmaite straty moralne. No bo można sobie
wyobrazić, że któras ze stron chciałaby sobie ulożyc nowe życie, a tu jest
nadal sprawa w sądzie i końca nie widać. Znam osobiście podobny przypadek. I
wcale nie chodzi o sprawę z orzekaniem o winie.
  Powiedzenia, które weszły wam w krew :))
"każden jeden by chciał, lecz nie każden może" - gdy kto ma apetyt na coś
niedostępnego

"tylko skąd ja jajek wezmę" (to zakonczenie większej całości o
niemożności: "Gdybym miała boczek usmazyłabym jajecznicę, ...tylko skąd ja
jajek wezmę?")

"siedź prosto i nie garb się" - gdy dzieci zadają mi kłopotliwe pytania

"to pikuś" - o czyms prościutkim i łatwiutkim

"cichuuutkooo" - gdy mi temat rozmowy nie odpowiada (albo wcale nie chce mi się
gadać)

"i milcz jak do mnie mówisz!" - w kłótni

"possstoję - wysoka jestem ...przystojna" - gdy ktoś mnie namawia bym usiadła
(to zgapiłam od Niedzielskiego z Elity Wrocławskiej)
  Tomasz Weclowski -ZDRAJCA SWEGO POWOLANIA
Gość portalu: Ania napisał(a):

> Gość portalu: Jaceq napisał(a):
>
> > A może ktoś w trudzie przetłumaczyłby to nam?
>
> Faculty nie lubi Wieclawskiego.Jemu nie przeszkadza to,ze Paetz robil to co
> robil .Jemu przeszkadza to ,ze o tym sie mowi.To sie nazywa HIPÖKRYZJA.

Ajajaj, Aniu - przeciez kolega Brzytwa tlumaczyl, ze hipokryzja moze byc dobra.
Nie powinno sie o takich rzeczach mowic, bo dzieci zadaja rodzicom niewygodne
pytania. Po to sie ma cztery sciany i dach, zeby w nich wlasne brudy prac.
  Pytanie przez zaprzeczenie.
Pytanie przez zaprzeczenie.
Cześć! Moja córka skończyła 1,5 roku i zadaje pytania przez zaprzeczenie, tzn. nie gorące? nie kaszle? nie chory tatuś? nie zupka? itd. Chcę Was zapytać czy inne dzieci też tak zadają pytania i czy to nie świadczy o niepewności dziecka. Czy może to jakiś sygnał o jej kształtującej się osobowości? Kasia
  Odniosles sukces
Czesc kolezanko z Sydnej,znam ten bol nie bede pisal o swoich sukcesach pare
razy napisalem i zostalem wygwizdany jako intruz dobrobytu wymyslonego i po co
mi to moze cos z dolnej polki mam znajomych ktorych dzieci urodzily sie w USA
mowia wspaniale po Polsku byly w Polsce i zadaja pytania rodzica po poznaniu
Naszego pieknego kraju:co Wy robicie w USA i dlaczego nie WRACAMY;to jest
wystartczajacym wynagrodzeniem od Zycia.Pozdrawiam Apollo XYZ
  zamach w jerozolimie
Gość portalu: P napisał(a):

> Gość portalu: dana33 napisał(a):
>
> > znow autobus, znow zabici i ranni.....
>
> A tak niedawno szczekalas ze wy sie niczego nie boicie .Tak sa zabici i
ranni
> beda zabici i ranni dopoki taka zgraja bandziorow jak ty ,tobie podobni i
> ten wasz bog SSharon nie zrozumieja ze nie ma mocnych .Hitler myslal tak samo.
> W jednym z postow piszesz ze zadaja ci pytania ile dzieci zabilas ?;
> Ja zadaje ci to samo pytanie.
> Jezeli w tym zamachu zgineli tacy jak ty to zamach byl sluszny ,jezeli
> zginelo jakies dziecko to tacy jak ty go zabili.
> Teraz w zamian oczywiscie zbombardujecie jakies miasto lub targowisko
> (Juz hiterek wojo rzucil propozycje)
> pozabijacie niewinnych ludzi i to oczywiscie wg.ciebie nie bedzie terror .
> Jeden z waszych bohaterow wyleci wysoko z bomkami tak zeby zaden wiesniak go
> tyczka nie zachaczyl i pierdyknie w srodek miasta. Bohater wroci po laurki
> wine spieprzy sie na Arafata ktory siedzi w czterech scianach i srawa
> zalatwiona.
>
nu, nie wyjasniaj moich slow w twoj idiotyczny sposob. piszac "znow autobus,
znow zabici i ranni....." nie napisalam, ze sie sie boje, i to tak tez nie
znaczy. jesli sie boje, to tylko o moje dzieci. a kogo mam sie bac, wg ciebie?
tej bandy mordercow? ha! my juz nie to przezylismy, tak ze arafata tez
przezyjemy, i ciebie tez. mozesz byc pewien.
oczywiscie, ze zbombardujemy, masz jakies watpliwosci? ja osobiscie uwasam, ze
moznaby im kiedys podlozyc jakac bombe pod ICH autobus z dziecmi, albo w
dyskoteke, albo w jakas restauracje.... moze wtedy by zrozumieli. a ty to nie
zrozumiesz nigdy. no i nie musisz. swiat powinien dla rownowagi miec tez troche
glupcow.
  zamach w jerozolimie
He,he...
Gość portalu: dana33 napisał(a):

> Gość portalu: P napisał(a):
>
> > Gość portalu: dana33 napisał(a):
> >
> > > znow autobus, znow zabici i ranni.....
> >
> > A tak niedawno szczekalas ze wy sie niczego nie boicie .Tak sa zabici i
> ranni
> > beda zabici i ranni dopoki taka zgraja bandziorow jak ty ,tobie podobni
> i
> > ten wasz bog SSharon nie zrozumieja ze nie ma mocnych .Hitler myslal tak s
> amo.
> > W jednym z postow piszesz ze zadaja ci pytania ile dzieci zabilas ?;
> > Ja zadaje ci to samo pytanie.
> > Jezeli w tym zamachu zgineli tacy jak ty to zamach byl sluszny ,jezeli
> > zginelo jakies dziecko to tacy jak ty go zabili.
> > Teraz w zamian oczywiscie zbombardujecie jakies miasto lub targowisko
> > (Juz hiterek wojo rzucil propozycje)
> > pozabijacie niewinnych ludzi i to oczywiscie wg.ciebie nie bedzie terror
> .
> > Jeden z waszych bohaterow wyleci wysoko z bomkami tak zeby zaden wiesniak
> go
> > tyczka nie zachaczyl i pierdyknie w srodek miasta. Bohater wroci po laurki
>
> > wine spieprzy sie na Arafata ktory siedzi w czterech scianach i srawa
> > zalatwiona.
> >
> nu, nie wyjasniaj moich slow w twoj idiotyczny sposob. piszac "znow
autobus,
> znow zabici i ranni....." nie napisalam, ze sie sie boje, i to tak tez nie
> znaczy. jesli sie boje, to tylko o moje dzieci. a kogo mam sie bac, wg
ciebie?
> tej bandy mordercow? ha! my juz nie to przezylismy, tak ze arafata tez
> przezyjemy, i ciebie tez. mozesz byc pewien.
> oczywiscie, ze zbombardujemy, masz jakies watpliwosci? ja osobiscie uwasam,
ze
> moznaby im kiedys podlozyc jakac bombe pod ICH autobus z dziecmi, albo w
> dyskoteke, albo w jakas restauracje.... moze wtedy by zrozumieli. a ty to
nie
> zrozumiesz nigdy. no i nie musisz. swiat powinien dla rownowagi miec tez
troche
>
> glupcow.

>> Twoje posty, dana33, zasluguja na opracowanie naukowe. Sadze ze wscieklizna
u syjonistycznych samic, bylaby warta publikacji ...
>
  czy są kobiety, które żąłują, że urodziły ?
Wcale tak nie mów...
Zbliża się Nowy Rok...może to właśnie jest czas na nowe zmiany...
Teraz dzieci zadają takie pytania, a dlaczego nie ma na to i na
tamto...nie denerwuj się to przecież normalne...ty będąc dzieckiem
też pewnie tak mówiłaś...
Wiem, że czujesz się winna...ale przecież to nie jest
najważniejsze...
Najważniejsza est miłość, bo bez tego nie będziesz miała nic...
Tylko prawdziwe szczęście daje siłę do dalszej walki...a co jest dla
ciebie tym szczęściem??? Moim największym szczęściem jest mój
syn...i dla niego jestem w stanie zrobić wszystko!!!
No fakt, nie mamy takich aż problemów jak ty, ale też nie mamy
wesołej sytuacji finansowej...
U nas pracuje tylko mąż...niedawno kupiliśmy mieszkanie, spłacamy
ratę (1480), czynsz (415), prąd 80...
Mąż zarabia 2200...więc po przeliczeniu nam też wiele nie zostaje...
Fakt, że rok czasu mieszkaliśmy z moimi rodzicami i żyło się
cudownie...teraz mi też jest cieżko, bo nie stać mnie, żeby małemu
kupić jakąś zabawkę...jest mi ciężko, bo zawsze mówiłam sobie, że
zapewnię mojemu dziecku wszystko to , czego ja nie miałam...i powiem
ci, że czekam do przeprowadzki i chcę iść do pracy na
popołudnia...żeby w jakiś sposób pomóc mężowi...bo wiem, że jemu też
jest ciężko...pracuje po 10 godzin, a później jeździ i robi remont
naszego mieszkania...od miesiąca to widujemy się raz w tygodniu...
ale wiesz, oboje wiemy, że ten remont się skończy...że będziemy
znowu tworzyć normalną rodzinę...i to jest dla nas najważniejsze...
Jesteś silną kobietą...może właśnie nadszedł czas aby iść do kogoś
po pomoc...są różne instytucje...
Najważniejsze jest to, żebyś dawała dzieciom miłość i żeby one to
czuły...
Kiedyś usłyszałam, że dziecko to taka wieczna skarbonka...i dopiero
na starość zobaczysz czy dobrze inwestujesz...Tylko, żeby
ta "skarbonka" na starość ci się odwdzięczyła to musisz w nią teraz
dużo wkładać...i nie chodzi mi o pieniądze...uczyń ze swoich dzieci
osoby dobre, ciepłe wrażliwe i uczciwe...a na starość się na nich
nie zawiedziesz...
Ja właśnie tak staram się wychować mojego syna...narazie mi to nie
wychodzi bo mnie nie słucha, ale ma dopiero 11 miesięcy więc ma
prawo...
Ale zrobię wszystko, aby moje dziecko wyrosło na dobrego
człowieka...a do tego potrzeba wiele miłości i serca...Życzę Tobie
abyś znalazła siły i dała swoim dzieciom to, czego one tak naprawdę
potrzebują...WIELE MIŁOŚCI!!!
  czym się różni ta noc od innych nocy?
No właśnie. "Ma nisztanaha halayla haze mikol chalejlot?"
Czym sie ta noc rozni od innych nocy?
Bo kazdej nocy jemy chamec (kwaszone) oraz mace, a w te noc tylko mace.
Bo każdej nocy jemy wszystkie inne arzywa, a w te noc tylko maror (gorzkie)
B każdej innej nocy nie maczamy (jedzenia) ani jeden raz, a tej nocy maczamy
dwa razy?
Bo kazdej nocy jemy siedzac prosto i wspierajac sie na boku, a tej nocy tylko
wspierajac sie na boku?

Cztery pytania, ktore zadaja dzieci w noc sederowa zostaly ulozone, aby
zainteresowac dzieci ta noca. W Misznie pytania te odnosza sie do maror, korban
pesach, i powojnego zanurzania jedzenia. Po zburzeniu swiatyni pytanie
dotyczace ofiary pesachowej zostalo zastapione pytaniem o przechylanie sie na
lewy bok. Musimy wypic cztery kielichy wina, wlasnie przechylaja sie na bok.

Mozecie zapytac: a jezeli ucestnikami sederu sa medrcy, nie ma dzieci? Pytania
sa odczytywane tradycyjnie, i a wstepem do nastepujacego po nich opowiadania o
Wyjsciu z niewoli egipskiej. Bardzo madre swieto.

Szczegolny nacisk nalezy polozyc na "wyjscie z niewoli"... mentalnej, bo ta
jest najgorsza!

Na pytania rozpoczynamy odpowiadac: "Niewolnikami bylismy w Egipcie i
wyprowadzil nas Haszem mocna reka i wyciagnietym ramieniem A gdyby Hakadosz
Baruch Hu (Swiety niech bedzie blogoslawiony) nie wyprowadzil ojcow naszych,
bylibysmy my i synowie nasi, i synowie naszych synow niewolnikami faraona w
Egipcie. Nawet gdybysmy wszyscy byli medrcami, wszyscy rozumnymi,
doswiadczonymi, bieglymi w nauce Tory, to i tak musilibysmy wypelniac
przykazanie by opowiadac o Wyjsciu z Egiptu. Kazdy, kto pomnaza opowiadanie o
wyjsciu z Egiptu, zasluguje na pochwałe"

frg. Hagady
  czy któraś z was zostawia bliźniaki z nianią?
Ja mam nianię, pracuje od tygodnia. Dzieci mają 7M. Myślę, że wynagrodzenie
zależy w dużej mierze od miasta oraz od tego jakimi sposobami szukasz
(internet, agencja, ogłoszenie itp)i czego oczekujesz od niani (kwalifikacje,
referencje, wiek itp). Ja mieszkam w dużym mieście, nianię znalazłam przez
ogłoszenie rozwieszone w okolicy, niania wychowała swoich 3 dzieci i to jej
pierwsza praca niani, ma ok 50-tki.Z uwagi na nie do końca normowane dni,
godziny, mam ustaloną stawkę godzinową - 5zł/h.
W ramach obowiązków tez ma gotować dla maluchów (choć w pierwszym okresie
adaptacyjnym, czasami ja coś przygotuję, a czasami damy słoiczki). Jeśli chodzi
o moją stawkę, to tylko jedna niania zapytała mnie, czy to stawka na jedno
dziecko , noo i w jednej agencji powiedzieli, że za mniej niż 6zł/h to nie
ma o czym mówić.
W trakcie spotkań zwróć uwagę, czy te osoby zastanowiły się wogóle, że mają
pilnować bliźnięta, zadają pytania w stylu: a jak pani wychodzi z nimi sama na
spacer? jak z karmieniem jednoczesnym itp. Mi się zdarzało, że przychodziły
osoby, które zupełnie się nad ty nie zastanowiły. I nie chodzi o to aby miały
gotowe rozwiazanie, ale aby zdawały sobie sprawę z tego, że mają się opiekować
dwoma maluszkami. Do tego często pojawiały się osoby z drugiego końca miasta,
bez połączenia komunikacyjnego itp. Przygotuj sobie trochę pytań, ale poza tym
zdaj się na intuicję. I najlepiej, żeby przy rozmowach był ktoś jeszcze np. mąż.
Życzę powodzenia

PS. Moja niania na razie spisuje się bardzo dobrze. Oczywiście nikt nigdy nie
bedzie robił wszystkiego tak jak ja, ale najważniejsze, że dzieci są wesołe, a
niania sobie radzi.
  jak uczyc jezyka polskiego?
dziekuje
bardzo!
ja ucze w Niemczech i dopiero do roku, do tego nie mam za bardzo przygotowania
dydaktycznego. Jestem po kulturoznawstwie a polonistyki, niestety, nie
skonczylam. Moja praca to czasem prywatnie, ale glownie w wielkiej niem
instytuckji, gdzie grupy na poczatku sa duze, warunki ogolnie beznadziejen i
narzucony podrecznik - najgorszy z mozliwych.
Tyle, ze mysle, iz mam calkiem niezla intucje jezykowa, wiec jakos ciagne ;-)
Poza tym usiadlam i przerylam podreczniki, na tym sie wiele nauczylam, ale
lekcje przygotowuje i tak sama...
opieram sie na ramach jakie narzuca ksiazka, ale zawsze brakuje w niej cwiczen,
wiec sama je ukladam, na poczatek uzupelnianie dialogow, do znudzenia, ale to
dziala. Na poczatek jedyne co wymagam, to zazwyczaj liczba pojed czasownikow,
ale wiadomo - chodzi glownie o 1 osobe i 3-cia. Tego uzywaja najczesciej.

Na 3-4 lekcji lekcji wprowadzam rodzaje. mam mnostwo takich kolorowych obrazkow
dla dzieci, kupilam w Polsce, pocielam i oni zgaduja w grupach, a do tego maja
jakis obraz slowek polskich, cos im w glowie zostanie, z jedno lub dwa. I
probuja je wypowiedziec ;) co jest zawsze ciezkim przezyciem dla Niemcow.
Mysle, ze Holendrzy ze swoim ciezko brzmiacym jezykiem nie maja az takich
klopotow. No i partykula - "czy", Niemcy nie umieja tego zakumac, wiec w
zasadzie od arzu ucze ich intonacji pytajacej, co szybsi od razu juz zadaja
pytania bez "czy" :-)

w srode mam kolejna lekcje dla poczatkujacych, 5 spotkanie i chce im przeczytac
po niem troche o poslkich zwyczajach - ze kobiety sie w reke caluje itp. A
potem grupki maja to odegrac.. nie wiem czy wyjdzie, maja pytac w gosciach co
slychac itp.
ja mam zajecia wieczorami po 18, 3x45 min i to jest meczace, wiec staram sie od
czasu do czasu ich rozruszac.
Musze teraz z nimi to pocwiczyc, bo teoretycznie zrobilismy juz zwrot - jestem
z .. Polski, Niemiec. Zaczelam tez narzednik w zwrocie - kim jestes?
teraz musze to im wbic do glow. No i staram sie od poczatku dawac im duzo do
domu, bo inaczej to beda z tego nici, musze troche pracowac.
No, ale wiem tez, ze jak zaczelo 19 osob, to jak skonczy 10 to bedzie sukces.

Ale tak poza tym, mimo trudnosci, bardzo lubie to robic i wlasnie usiluje cos
znalezc, aby sie troche doszkolic.
A co do twojego pytania - ja kazdego dnia mysle, ze powinno sie cos opracowac
samemu. Moi uczniowe czasem dostarczaja mi materialy ze szkol w Polsce,
intensywnych kursow w Krakowie np. i to tez sa samodzielnie opracowywane ksera.
A znasz ksiazke Pastuchowaj "Dzien dobry" - trudna, za malo cwiczen, ale
sensowny plan. Tylko do tego wiecej cwiczen, aby trenowali.

serdecznie pozdrawiam
a gdzie mieszkasz w pieknej, plaskiej Holandii?
  vagina cielesność intmność
nie ma absolutnie nic, ale dzieci zadają dziwne pytania.Np. "mamao, a po co ta
pani na zdjęciu tak się wypina?".A uwierz mi, że dzieci trochę wstydliwości
trzeba nauczyć
  RANKING PRZEDSZKOLI W WARSZAWIE :-)>
Cześć.
Moi rodzice, którzy przychodzą z dziećmi podczas tzw.programu adaptacyjnego po
prostu obserwuja moje zachowanie i w stosunku do dzieci i do nich samych.
Zadaja pytania, pytaja o reguły i zasady, które obowiazuja wszystkich dorosłych
w przedszkolu (woźne, administrację czy dozorcę i rodziców). Poznaja tez inne
nauczycielki, bo zdarza się,że i one bedą pracować z dziuecmi z różych grup.
Gdy juz bedzie po przyjeciach dzieci do przedszkola, zaprosimy rodziców na
zebranie, robione jako warsztat. Podczas niego rodzice dzielą sie swoimi
obawami, dopytują o wszystko,nawet jeżeli sa to drobiazgi. Nauczycielki
(wszystkie, które pracują w przedszkjolu) odpowiadają na pytania, watpliwości,
opowiadamy tez jak widzimy organizacje pierwszych dni we wrzesniu. Mówimy o
trudnościach, które moga sie pojawić i jak staramy sie im zapobiec lub
rozwiazać. Pytamy o pomysły i zdanie rodziców. Często okazuje się wtedy, że
oczekiwania sa tak rozbieżne (np w kwestii leżakowania w najmłodszej grupie -
jedni chcą inni nie)i sami rodzice dochodzą do pewnych kompromisów - przede
wszystkim w mysleniu o przedszkolu. czasem po raz pierwszy dociera do
świadomości, że w grupie jest 25 dzieci, każde inne, każde z bagażem
doświadczeń zdobytym w ciągu 3 lat życia.
Myślę jednak,że najważniejsze to poznać osoby, które będą pracowały z Twoją
córeczką. Jeżeli przedszkole nie ma tzw programu adaptacyjnego to zapytaj sie
dlaczego. Zapytaj się kiedy i gdzie możesz poznac nauczycielki swojego dziecka
(może w ciągu dnia, może zajecia otwarte dla rodziców, może jakaś impreza
przedszkolna prowadzona przez nauczycielki).
PS. U mnie w przedszkolu rodzic może być ze swoim dzieckiem w grupie dopóki
jest taka potrzeba (dziecka), dlatego rodzice rezerwują sobie kilka dni urlopu
na wrzesień, które będą mogli poświęcić swojemu dziecku w trudnej dla niego
sytuacji. Ale o organizacji wrzesnia i współpracy z rodzicami,która jest
bezcenna to może innym razem
Pozdrawiam.
  administracja/socjologia
A kto Ci niby ubliza? Nawet Cie nie obrazilem. Zadalem pytanie czy jestes dorosla, bo tylko dzieci takie pytania zadaja. Nikt i tak progow nie zna, wiec trzeba czekac. W kazdym razie powodzenia.
  proszę o poradę na temat ZUMAFLUORU...
chyba nie dokladnie czytasz to co napisalem ... albo nie zrozumiales pytania.
Dane zbierane przez 30 lat maja chyba jakas wartosc naukowa w koncu po to sie
to przeciez robi. No ale nic. Malo istotne. To krencenie sie w kolko. Ludzie
zadaja pytania a ty tylko : "jest niebezpieczny, czytaj artykuly, niech ci sie
nie wydaje, podawaj fakty" a co to jest twoim zdaniem fakt ??? Faktem jest ze
mam kaszel a jak napije sie syropu to kaszel przechodzi i to tez jest fakt i
mozna nawet mowic o jakis wspolzaleznosciach pomiedzy faktem zazycia syropu i
faktem ustapienia kaszlu. Wiec faktem jest ze wielu ludzi podaje za wskazaniem
lekarza swoim dzieciom tabletki Zymafluor i faktem tez jest, ze dzieci te nie
cierpia na prochnice czyli mozna podsumowac iz istniej zaleznosc miedzy
zazywaniem preparatow fluoru a prochnica - korzystna zaleznosc.

Tylko prosze bez linkow

Zdaje sobie sprawe ze fluor w duzym stezeniu jest substancja szkodliwa tak samo
jak szkodliwy i to bardzo jest np jad zmiji ( grzechotnika amerykanskiego ) a w
stanach zyje sobie facet, ma 94 lata i od 40 lat regularnie ( codziennie)
wstrzykuje sobie dozylnie roztwor jadu grzechotnika bo jego zdaniem ma on
dzialac jako szczepionka przeciw ewentualnym ukaszeniom, po za tym stwierdzil
ze weze nie choruja na rak i to ma pewnie cos wspolnego z jadem i ... (bylo tam
cos jeszcze ale zapomnialem, widzialem to w programie NG ) no i co faktem jest
ze facet sobie wstrzykuje smiertelna trucizne i faktem jest ze od 40 lat cieszy
sie dobrym zdrowiem. Wynika z tego ze byc moze rzeczywiscie isnieje cos takiego
jak bezpieczna dawka, a te badania naukowe ktore tak zazarcie tu prezentujesz
moga byc mylne, przeciez wykonuja je lekarze, naukowcy specjalizujacy sie w
dziedzinie medycyny a skoro to ludzie wiec gdzies mogl zostac popelniony blad
albo cos moglo zostac przeoczone. Prace badawcze na okgol bazuja jedna na
drugiej naukowcy posilkuja sie wynikami badan uzyskanymi przez kolegow w ten
sposob mozna powielac bledy. Faktem jest tez ze w wiekszej czesci krajow
europejskich tabletki fluoru sa podawane i faktem jest ze w tych krajach spadla
ilosc przypadkow prochnicy u dzieci. Cokolwiek by nie powiedziec lub napisac to
sa fakty. Faktami sa tez przypadki pojedyncze i nawet naukowcy zaznaczaja je w
swoich rozprawach. Mnie akurat nie zalezy na tym czy ta pani bedzie dawala
dziecku fluor czy moze zacznie mu podawac profilaktcznie biseptol jej sprawa
zapytala - odpowiadam. NIe rozumiem jednak tego dlaczego TYLKO TY musisz miec
racje tu i w wielu innych dyskusjach, czy mozna sie dowiedziec czym zajmujesz
sie zawodowo ???
  Terror pieknosci pierwszego dnia gimnazjum
Z koreczkiem w dysputy wdawac sie nie będę, gdyż jest to bezcelowe, ale
wyjątkowo zgadzam się z nim w jednym:
dzieci w wieku szkolnym w 99% żywią wstręt do przyswajania wiedzy i generalnie
przebywania w szkole w celach inne niż towarzyskie.
oczywiście nie ma to nic wspólnego z genami, a ma dużo z procesem socjalizacji.
Małe dzieci zadają oczywiście setki pytań. Niestety, niezmiernie rzadki znajdują
dorosłych, którzy mają i czas i cierpliwość, i wiedzę żeby na te pytania
odpowiadać. dziecko przychodzac do szkoły jest juz nauczone "nie zadawaj głupich
pytań", dodatkowo nasz system szkolnictwa, na który składają się m.in.:
zbyt duże klasy,
źle opłacani a przez to najczęściej przypadkowi nauczyciele,
brak funduszy na zajęcia pozalekcyjne,
zamieszanie z podrecznikami,
brak współpracy z rodzicami,
nacisk na wiedzę encyklopedyczną
ten system sprawia, że zabijana jest naturalna ciekawość dzieci, które
przyuczane są "siedzieć cicho".
Ponadto skrajnie nieuczciwe jest zrzucanie odpowiedzialności na nauczycieli.
dziecko spędza w szkole czas srednio od 8 do 15, czyli 7 godzin na 24 jakie ma
doba!!! To, jaki dziecko ma stosunek do wiedzy i jej zdobywania zależy w
większości od tego, co widzi w domu.
W tej chwili prawa ucznia doprowadzone są do aburdu, a nauczyciel jest
praktycznie bezradny, jeśli nie wstawi sie za nim dyrekcja, ta zaś najczęściej
bierze stronę rodziców, którzy powtarzają jak mantrę "moje dziecko?? to
niemożliwe!! to dobre dziecko!! nauczyciel sie uwział!!".
Więc uczniowie "zlewają" nauczycieli, szkołe i wiedzę. nauczyciele "zlewaja"
szkołę, uczniów i przekazywanie wiedzy, bo to ani kasa, ani szacunek...
I tak kreci sie to kółeczko graniaste. I a propos mundurków. Tam, gdzie są one
wprowadzone, są po to aby uczeń identyfikował sie ze szkołą, był dumny z bycia
jej uczniem. i to najczeście działa i przekłada sie na jakość nauczania.
Najlepsze liceum jakie znam ma takie podejście " w naszej szkole uczeń ma jedno
prawo - uczyc sie" uczniowie noszą mundurki i są z nich dumni. Jeśli im się nie
podoba... chętnych do nauki w tej szkole jest wielu. Moze tzreba spojrzeć na
edukację jako na prawo, przywilej, a nie nudny obowiązek? ehh, marzenia...
  mam wielki problem
dobre:) dzieci zadają takie pytania. a taka odpowiedz jest fajna i logiczna
  SP 75 i SSP 16 - opinie?
czy Twoja opinia dotyczy 75??? dziś byłam na zebraniu kandydatów do 1 klasy i
dalej się zastanawiam... Czy to dobra szkoła dla dzieci, które mają swoje
zdanie, zadają pytania....
  ....Czy jest normalne...... u mezczyzn ...........
Co jest normalne a co nie jest
Zajrzalem pod wskazany link i mysle, ze formulujesz niewlasciwie pytanie.
Po pierwsze internet daje pewne poczucie anonimowosci wiec wyplywa z ludzi to,
co w innych okolicznosciach jest gleboko chowane.
Po drugie rozne pytania, chocby te, ktore wymieniasz w swoim watku zadaja
czesto rozni ludzie. Kazdy czegos nie wie lub cos go interesuje, lub czegos nie
rozumie. Stawianie pytan to kwestia ciekawosci i poniekad dzieciecej
otwartosci. Dzieci zadaja wiele pytan zupelnie podstawowych. Na wiele z nich
nie otrzymuja odpowiedzi a z czasem zapominaja, ze nie otrzymaly odpowiedzi i
jako dorosli juz mysla, ze powinni wiedziec a nie wiedza. W normalnych
warunkach nie zadaja wiec pytan i zachowuja sie tak jak zwyczajowo zwykli sie
zachowywac. Zachowanie ciekawosci i otwartosci do stawiania tych czesto
podstawowych pytan cechuje naukowcow.
Dziecko nie ma oporow zeby zapytac dlaczego nie moze zalozyc tego czy tamtego.
Dlaczego ma lub nie moze zachowac sie tak czy inaczej.
Dorosly powinien wiedziec skad bierze sie jego norma zachowan. Jezeli nie wie
to znaczy, ze pozostaje wciaz infantylny
W procesie wychowania nastapil jakis defekt. Spora czesc nas w ogole nie byla
wychowywana. Dorastanie stanowilo pewna mieszanke przypadkowych zdarzen, z
ktorych trudno wielu ludziom wyciagnac jakis rozsadny szkielet wartosci
stanowiacych norme dla podejmowania zyciowych decyzji.

Sumujac trzeba chyba powiedziec tak: Jak braknie odniesien do absolutu czlowiek
staje sie zagubiony. Pozornie szczytne haslo, ze to czlowiek jest najwyzsza
wartoscia szybko traci na znaczeniu gdy stajemy przed takimi absurdalnymi
pytaniami jakie sam przytoczyles. Okazuje sie, ze wartosc czlowieka zalezy od
kaleson, majtek lub rajstop.
Kazdy wyczuwa, ze nie od tego zalezy wartosc czlowieka. Ale jak przekonac kogos
takiego gdy on sam jest dla siebie norma?
Gdy tylko przyjmiemy do wiadomosci, ze norma jest poza nami wszystko staje sie
klarowne i proste. Wiemy co jest wlasciwe a co nie, co sluszne a co nie. Czy
zycie staje sie przez to latwe? Niekoniecznie latwe. Napewno sensowne,
zaspakajajace nasza intelektualna i emocjonalna potrzebe celowosci naszego
zycia.
Moze tyle jesli jeszcze nie usnales.
Pozdrawiam
BRO
  Ksiazki do poczytania on-line
DZIECI SOBORU ZADAJĄ PYTANIA
www.mateusz.pl/ksiazki/dszp/
  Chrzest w kosciele katolickim
monikaannaj napisała:

> jeszcze raz - jaka zmiana? Znasz jakies oficjalne kościelne dokumenty z 1
> wieku o tym ze tylko chrzest dosrosłych?
Najważniejsze jest to co jest w Biblii, ale z tego co wiem to są źródła które
się do tego odnosza. Jeśli cie to interesuje to sama sprawdziesz. Zadawałam to
pytanie księdzu, który uczył nas w szkole religii i powiedział mi wtedy że do
III, IV w. chrzoczono po wyznaniu wiary (z resztą nie dawałam mu żyć:-) bo
bardzo mnie ciekawiły przyczyny tych zmian. Z tego co wiem to Kościół Katolicki
nie zaprzecza że jego nauka różni sie od Biblii w niektórych miejscach(np.
sprawa biskupów) i tłumaczy to tradycją. Ale mogę sie mylić.

> Czyli u was kolejnosc jest taka - żyje sobie dzieciak bez nauki religii,
nagle
> dociera do niego ze grzeszy i dopiero wtedy poznaje ewangelię?

Raczej odwrotnie, dopiera jak pozna ewangelię to zaczyna rozumieć ze grzeszy;-)
Dzieci u nas w zborze w niedziele kiedy przychodzą z rodzicami maja oddzielna
szkołkę biblijną. Ucza się o postaciach ze Starego Testamentu, o Jezusie.
Spiewja piosenki, rysuja, lepią z ciastoliny, wyklejaja i wycinaja różne rzeczy
związane z tymi opowiesciami.

Wychowanie w wierze spoczywa jednak głownie na rodzicach. Dzieci widza jak
siemodlimy, uczestnicza w modlitwach przed jedzeniem, przed snem. Widza jak
czytamy Biblię. Zadaja pytania i w miarę możliwości dostają odpowiedzi. Wiedza
że przez grzech jesteśmy oddzielni od Boga.
W Biblii jest napisane ze wiara jest ze słuchania. Więc tak samo jak innym,
swoim dzieciom tez glosimy ewangelię, niezależnie od tego że dorastali w tym
Kościele.
Pozdrawiam.
  Jakie efekty przynoszą patrole drogówki w nieoz...
Cały czas tak powinno być, może małolaty w BMW i inni nauczyliby się rozumu.
Debili na drogach nie brakuje. A przez 2-pasmówki to przechodzą nawet stare
baby a szczególnie przed i po mszy w Stanisławóce - moje dzieci na to patrzą i
zadają pytania.
  Minuta ciszy dla demokracji
no dobrze, ale jak pan Marek nosi zdjecie pana Pawla w portfelu to juz jest
promocja?
Albo jak sie dzieci spytaja- czy ma pan zome (dzieci takie pytania zadaja) a pan
pawel powie- nie nie mam zony, mieszkam z Markiem- to juz jest promocja?
  Dawca w zarodku
Dawca w zarodku
Wizja z Nie opuszczaj mnie Ishigury nie taka znowu odległa. Mówi o tym artykuł
w najnowszym Wprost:

*Potrzebujesz zdrowych komórek dla chorego dziecka? Sięgnij po dziecko z probówki.
Czy dzieci mogą przychodzić na świat wyłącznie po to, by pozwolić żyć innym
dzieciom? To jedno z najważniejszych pytań stawianych dziś w Szwecji, a
niebawem na całym świecie. W 2006 r. szwedzki parlament przyjął ustawę
dopuszczającą narodziny dzieci powstałych z zapłodnienia in vitro, które
miałyby żyć jako dawcy komórek macierzystych dla dzieci nieuleczalnie chorych.
Rok później ustawa została pierwszy raz zastosowana. I wywołała burzę.

Pytania z artykułu:
"Lekarze i naukowcy zadają pytania, jaki może być obraz samego siebie i
poczucie własnej wartości u istoty, która przyszła na świat tylko po to, by
jej komórki były "dopasowane" do innej osoby. Życie takich istot jest
naznaczone ciągłym naginaniem się do potrzeb chorego dziecka - ostrzega
Brit-Marie Frost, specjalistka onkologii dziecięcej ze szpitala Karolinska. -
Poza tym dziecko-donator jest skazane na wiele bolesnych zabiegów medycznych -
dodaje."
"Selekcje embrionów są czasem porównywane do aborcji uszkodzonego płodu w
łonie matki, ale wielu szwedzkich lekarzy odrzuca takie
analogie. W tym wypadku zdrowe embriony są odrzucane tylko dlatego, że "nie
pasują do konceptu", do zestawu komórek, jaki mają chora siostra czy brat."

Z drugiej strony głosy zwolenników: "Nie robiąc tego, co można zrobić, skazuje
się chore dzieci na śmierć. A poza tym dziecko z probówki może w przyszłości
odczuwać dumę, że pomogło przeżyc starszemu bratu czy siostrze."

Jestem w zasadzie przeciwna takim praktykom i manipulacjom, ale do końca nie
wiem, do czego byłabym zdolna posunąc się, żeby ratować życie swojego dziecka.
A Wy, co o tym sądzicie?
P:)
 



dziecięca kolekcja butów Bartek
Dziecięcy Szpital Kliniczny Lublin
dzieci animacje obrazki
dzieci autystyczne Warszawa
Dzieci chca byc kochane
Dzieci gorszego Boga
dzieci gry do ściągnięcia
dzieci w kulturystyce zdjęcia
dzieci w Mińsku Mazowieckim
dzieci w szkole podstawowej
Dzieci z Leszczynowej Górki
dzieci z naczyniakami limfatycznymi
Dzieci z wadami rąk
dzieci z zespołem Downa
dzieci Zwierzęta chodowlane
  • koleta boylet
  • bosch kgv 36640
  • download pokemon hack of silver gba
  • piramida potrzeb maslova
  • kabaret snobow